W drodze do plaży zauważyłam, że naprzeciwko 300-letniego domu Gronji trwają prace budowlane (szary budynek wyglądający jak brudny magazyn okazał się starym domem mieszkalnym z drzwiami kompletnie zarośniętymi zielenią, ciekawe: zburzą czy zmodernizują). Na plaży powrót fali, brodziłam w niej pokazując wszystko mamie przez messengera (o zobacz, tam jest pies, a tam człowiek, falę widzisz?). Jeden starszy pan szedł z wielkim czarnym psem o imieniu Missy (zapytałam o imię, bo była podobna do naszego Grahamka). Rablador ;). No i tak przepuściłam ten gorący, sierpniowy dzień przez palce. Lusiek wysłała mi zdjęcie kreacji weselnej na dziś. Mama odzwoniła jeszcze, żeby mi pokazać, co robiła. A co robiła? Poszukiwała domu do kupienia na wyspie. Nie schodziła poniżej 7 mln euro, jak to ona (drogi gust wdrukowany na stałe w DNA, nie wiadomo po kim, ale to był z pewnością ktoś ważny). Z najnowszych wieści: kot właśnie wstał, wyszedł z budki, pogłaskan został i zażądał pasztecika.
___
edit 21:04 No i dlaczego tak? Właśnie obudziłam się z nieprzytomności sierpniowej. Fred już w domu, obsłużył się sam i zjadł coś w sensie obiadu. Dlaczego zasnęłam na tak długo, nie wiem. Wiem za to, że przez ten czas nie zmieniłam pozycji, śpiąc na lewym boku przykryta kocem jak kokonem. Gorąco. Referuję Kochanemu zasady kociej diety.
sobota, 13 sierpnia 2022
970. Przez palce.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Wasz irlandzki dom też jest taki stary?
OdpowiedzUsuńNie.
UsuńDobrze mieszkac w takie upaly blisko morza, gorzej, kiedy zaczynaja sie sztormy, ale ja ogolnie lubie wode, im wiecej, tym lepiej.
OdpowiedzUsuń