Strony

poniedziałek, 29 sierpnia 2022

986. Już prawie koniec.

Rano rozmowy przystankowe z Patrikiem (herbata jest niedobra, cukier jeszcze bardziej). Widoczny koniec wakacji, autobusy zapełniają się powoli młodzieżą w mundurkach (i jeszcze ostatnie wycieczki kumpelskie do Penneysa, rzutem na taśmę), na trasę wróciły też autobusy szkolne.

W pracy robię NIC. Nie przesadzam. Zła jestem, bo mogłabym mieć wolne, Centrum w zasadzie zamknięte, w budynku siedzą ci, którzy muszą, każdy zajmuje się własnymi sprawami. Gdybym miała wolne, byłabym z Fredem w Janowcu, szlibyśmy sobie uliczkami miasteczka, może nawet podskakiwali. Niestety, siedzę w robocie w której nie ma nic do roboty, czytam więc o Lavoisierze i przeglądam bloga pewnej mitomantki. Fred za to chodzi po Janowcu i czyta o Modiglianim.

Na sokowirówce wykluły się pająki.

6 komentarzy:

  1. Jak mawiał klasyk:
    Wyszedłem wcześniej z roboty
    Gdyż nie miałem co robić
    W robocie
    Hej yeah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak było!
      Właśnie dlatego klasycy są klasykami. Zawierają w swoich dziełach uniwersalne prawdy o ludzkim losie 😀

      Usuń
  2. Dobrze, że masz w pracy dostęp do netu. Zawsze to jakaś ulga przy nicnierobieniu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielu tak ma lub miało. Ja emerytka czasu już nie marnuję. Robię to co potrzeba mnie lub komuś (dzieci, wnuki, rodzice) lub to co lubię podróżuję, spaceruję, czytam, sprzątam lub wyrywam chwasty w ogródku. Lubię ten czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce pracodawca dostałby skrętu kiszek widząc, że nic nie robię. Zaraz dostałabym przydział papierów. Tutaj jest po prostu przestój i każdy zajmuje się swoim sprawami. Jest to dla mnie niefajne tylko z jednego powodu - gdybym zamiast tego dostała urlop, byłabym dzisiaj z moim Kochanym :)

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.