Ziściła się przepowiednia sąsiada o radykalnej zmianie pogody. W ciągu dnia lało i wiało. Doskonały dzień na kryminał Midsomer, tym razem z Haydn Gwynne i Phyllidą Law, 14.2. Ryszard do czysta wylizał antybiotyk, prawie wcale nie smarka, więc na wieczór wyszedł na spacer. Kochany wrócił po południu. Sięgnęłam po klasykę kina radzieckiego, razem obejrzeliśmy Afonię (1975), porozmaliśmy o ciekawostkach i Fred już wskoczył do łóżka (jutro znów wczesna zmiana). Nie mam zamiaru ślęczeć po nocy, w poniedziałek zaczynamy nowy semestr. Dobranoc, dniu.
Uuu... klasyka kina radzieckiego. Grubo. U nas (w Polsce) nawet Czajkowskiego się nadal bojkotuje.
OdpowiedzUsuńLeonin Kuravlov (nieżyjący już, gra tytułowego bohatera), w 2014 roku podpisał list poparcia dla Putina w sprawie Krymu. Ale film nie jest o tym. Niby komedia, film o rojeniach i pustym życiu alkoholika. Zastanawiam się skąd w Rosji jego popularność. Bo to przecież o nich.
Usuń