O godzinie czwartej rano kot zagadał do mnie kocim irlandzkim, tak mnie to wybudziło, że pamięć snu uleciała na zawsze (i bardzo dobrze, bo mielenie sennych widziadeł po przebudzeniu już się zrobiło nudne). Porankowi towarzyszył rozlany niepokój. Wiadomo, wczoraj weszłam do praktyki bez oczekiwań, a dzisiaj coś się miało dziać. Tymczasem nie za bardzo się działo, chociaż poznałam nowych ludzi. Za dużo sobie nie wyobrażałam, brak fascynującego zajęcia bardzo mnie jednak zmęczył i myślałam o hummusie, marzyłam o nim (później z braku hummusu w domu, na talerz obiadowy wpadła fasolka z puszki). W efekcie spekulatywnej kotłowaniny ostatnich dni zupełnie zapomniałam, że jeszcze w sobotę Aś proponowała mi podwózkę do domu po pracy. Gdy przyszło co do czego sprawa okazała się nieaktualna, co mnie wcale nie zmartwiło, bo zapomniawszy o rozmowie kupiłam rano bilet powrotny. Wieczorem 14.5 Midsomer Murders z wątkiem druidzim. Bardzo jest mi miło we własnym, przytulnym łóżku i nie jestem już w stanie zrobić dużo więcej ponad umycie zębów na dobranoc.
A wiesz, że po tytule nie stawia się kropki?
OdpowiedzUsuń😃😁😂🤣
UsuńKomentarz wydał mi się jakoś taki adekwatny do tytułu tej blotki :P
UsuńNie musisz się tłumaczyć, @Darku. Przywykłam do adekwatności Twoich komentarzy.
UsuńTo dobrze, bo to komentarze bez jakichkolwiek ambicji :)
Usuń