Sny to mam naprawdę świetne, dzisiaj np. śnił mi sie brzuch Hanny Stankówny. W porannym autobusie (coś się noce ochłodziły) taka zaś z kierowcą rozmowa: ja mu mówię Single to Drołda, on mi na to pytanie stawia Adult single? Nie, kurde, dla młodzieży. Kierowca chyba w śnie głębokim prowadził.
Okazało się, że dwie dziewczyny z nowej grupy są irlandzkimi trawelerkami. To ciekawe, bo zazwyczaj zgadywałam pochodzenie, a tutaj mam czarne na białym, do paranaukowej obserwacji obyczajów. Z drugiej strony, słabo to się w takim razie zapowiada, w sensie kontynuacji działania. Ciężko jest rano wstać, gdy nikt w domu rano nie wstaje, i iść do pracy, gdy nikt poza tym nie idzie, bo nigdy nie szedł. Z innych pracowniczych ciekawostek, dostałam nowinę ściśle tajną, przy okazji pytania o zużycie dni wolnych przed zakończeniem mojego kontraktu, że TPTB pracują nad przedłużeniem kontraktu tegoż. Ani o to nie prosiłam, ani nie wyglądałam, fajnie, że uważają mnie za użyteczną. Na razie pokładam nadzieje w przyszłotygodniowej praktyce. I wpadam Kochanemu w ramiona, gdy czeka na mnie pod budynkiem w swoim zajebistym kapelutku.
Po powrocie do domu zapoznaliśmy się z Paddym, młodszym bratem Anny (sąsiadka coraz bardziej niedomaga i czuje się samotna; wczoraj podobno zatrzasnęła się w mieszkaniu). A potem, jeszcze przed obiadem, doczytałam na blogosferze, że dwa dni temu zmarł DeLu, czyli Asmodeusz, czyli Kornel Wolny. Ostatnio pisał jakby mniej i drażliwy był na tyle, że nie chciało mi się wchodzić w dyskusje. Zresztą, nie wiem, czy to prawda. Chyba był drażliwy nawet dłużej, może zawsze.
Fred po obiedzie wyjechał do pracy. Trochę posłuchałam Iana Dury'ego, i zabrałam się za prasowanie (moje ulubione prasowanie bielizny). Więc wiadomo, Midsomer, 14.3, które robi się coraz bardziej gore. Gdy skończyło się prasowanie, drugą rzeczą do której midsomery nadają się idealnie jest malowanie paznokci (pomalowałam, kolorem angora cardi).
Każdego dnia przed snem myślę, jakie ja mam szczęście z tym moim chłopakiem. Pomyślę, poczytam książkę, powącham paznokcie.
Musiałem sprawdzić tych Irish Travellers, bo wcześniej chyba nic nie słyszałem o ich istnieniu. Zadziwiające, że taka w sumie niewielka wyspa jak Irlandia ma własną grupę koczowników.
OdpowiedzUsuńOni są także w Wielkiej Brytanii. To bardzo ciekawa grupa o niejasnym rodowodzie. Nie są spokrewnieni z Romami, a ostatnie badania genetyczne pokazują, że przynajmniej niektóre rodziny zaczęły wędrować i odseparowały się genetycznie od ludności osiadłej w czasach napaści Cromwella na Irlandię. W tej chwili ich sytuacja jest podobna do Romów w Polsce. Irlandczycy kojarzą ich z kradzieżami, rzadko kontynuują edukację i rzadko są oficjalnie zatrudnieni.
Usuń