Saren była tak miła, że przeredagowała mój list do housingu (perfekcjonistka). No i dobrze, list poszedł dając mi poczucie sukcesu (działanie robi człowiekowi dobrze). Poza tym dwa tygodnie praktyki w (być może) ciekawym miejscu są już zaklepane. I jeszcze taszczę z pracy kilka zamrożonych gładzic.
Ach, mówiłam, że po odejściu pana Pokrzywy nie wrócę do Midsomer, ale niepowodzenie z Morsem i wczorajsza śmierć Elizki mnie przekonały. Zapodałam sobie zastrzyk brytyjskiego smętu, sezon czternasty, Death in the Slow Lane (2011).
Ryszard zdrowszy, wyjadał antybiotyk aż miło patrzeć, namiaukał już na Freda w czasie mojej nieobecności, potem próbował mnie przekabacić, żebym go wypuściła. Nic z tego. Za oknem rzeczy ciekawe i intrygujące: do domku Judżina wprowadzał się nowy sąsiad.
Kochany jeździ po nocy. Nie pijam ostatnio mocnej herbaty, więc o tej porze powieki się mi zatrzaskują. A przecie sen dodaje urody, czyli jutro wstanę jeszcze piękniejsza.
a skandynawskie kryminały lubisz? wczoraj pyknęliśmy drugą część islandzkiego W PUŁAPCE(2015) czyli W pułapce zbrodni. Polecam zwłaszcza pierwszy.
OdpowiedzUsuń@teatralna, nie wiem, bo ani ich wiele nie przeczytałam, ani nie za wiele obejrzałam. Dziękuję, obczaję ;)
UsuńDobrze, że Ryszard zdrowszy.
OdpowiedzUsuńA Verę z Brendą Blethyn (partnerowała jako pani Bennett Donaldowi Sutherlandowi) oglądałaś?
@Dariuszu, wydaje mi się, że zaczęłam kiedyś oglądać "Verę", dlaczego przerwałam w środku odcinka i nigdy nie wróciłam, nie pamiętam. No i oczywiście wiem kim jest pani Brenda Blethyn, rola w DiU'05 nie jest jej najważniejszą :)
UsuńJa panią BB zacząłem kojarzyć dopiero po roli w serialu kryminalnym, chociaż pewnie widziałem ją już wcześniej w "Sekretach i kłamstwach".
Usuń