niedziela, 4 września 2022
993. Nothing happens.
Zaprzęgłam wiatr do suszenia prania. Wybrałam się nad morze, ale wiało za bardzo jak na mój gust, chociaż nadal jest to ciepły powiew. Na obiad wymodziłam zapiekankę warzywną, którą zjadłam ze smakiem, bo sie okazało, że o to mi chodziło. Obejrzałam kolejny odcinek Morse'a, Last Seen Wearing (1988). Cisza, spokój, słonko przez okno mnie podgrzewa. Małżonek zbierał dzisiaj grzyby, ale jutro już pędzi, leci w moim kierunku. Bez powodu wyhaczyłam na półce Rusinka Limeryki i inne wariacje (Agora, 2014), które zostały przeczytanejrzane z umiarkowanym entuzjazmem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
To mąż już wraca? Szybko zleciało.
OdpowiedzUsuńWraca, wraca, a niedługo ja frunę :)
Usuń