Strony

sobota, 28 stycznia 2023

1139. Pierwsza kwadra.

Fred wrócił dopiero o dziewiątej, po prysznicu i wypiciu herbaty położył się spać. Mając mocne postanowienie dnia aktywnego i pożytecznego dokończyłam czytanie Koralewicz oraz kupiłam na Taniej Książce dwie lektury Skarżyńskiej w pedeefach. Po wypiciu porannej kawy i rozwieszeniu mężowskiego prania wyszłam nad morze. Krajobraz był łagodny, zaokrąglony, rozmyty mgłą wiszącą nad wybrzeżem. Dwie wrony odbywały poranną kapiel w strumyku wpływającym do morza, ludzi i wiatru niewiele. Po powrocie przegryzłam coś, pobujałam się, zaczęłam czytać nowy tekst, potem poszłam na drzemkę obok męża. Kiedy się obudziłam, byłam sama w łóżku ... Kochany wstał przed czwartą. I tak reszta dnia pomykała: obiad, rozmowy o różnościach, tłumaczenie kotu, żeby coś zjadł zamiast się marcować, Fred ustalał daty wylotu do Polski (już kupił swoje bilety). Sennie mi. Dzień rozdziobany.

6 komentarzy:

  1. Gdyby Fred napił się już w trakcie prysznica mógłby wcześniej iść spać. Podrzuć mu myśl, może następnym razem wykorzysta :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Na spokojnie płynie życie, więc może nie do końca takie rozdziobane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jael, spokojne rzeczywiście. Trochę mnie już nosi, pora wyruszyć :)

      Usuń
  3. Borze szumiący... Dlaczego ja nie mieszkam nad morzem, tylko wśród tych paskudnych pagórków? Rzeszów żąda dostępu do morza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @FrauBe, :D z rzeczy bardziej możliwych: trzeba się po prostu przeprowadzić tam, gdzie morze już jest.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.