Fred wyjechał do pracy o jakiejś niesamowitej porze nocnej, nie jestem pewna czy w tym czasie wiał okrutny wiatr, ale mózg tak mi to zarejestrował. Gdy się wyciszyło zapadłam w dobry sen, śniłam o adoptowaniu dzieci i kur.
Większość wtorku pisałam pracę (idzie, jak krew z nosa, ale idzie), w przerwie zadzwoniłam do taty ot tak, Kochany wrócił o drugiej, zrobiłam nam smażony rostbef na obiad (Fred mówił, że Kevin, rzeźnik rodzinny, jest coś nie w sosie po świętach) i małżonek poszedł jeszcze na chwilę w sen, bo half five byliśmy umówieni u weta w sprawie kociego nieszczęścia. Ryszard do popołudnia nic nie jadł, przez chwilę wyraził zainteresowanie surowym wołowym mięsem, ale pociumkał odrobinę i nie chciał więcej. Nie było innego wyjścia. Na wizytę czekaliśmy ponad pół godziny, nasz król dramy na początku udawał grzecznego, ale szybko wyczerpała się mu cierpliwość. Darł się na całą przychodnię i w pewnym momencie trzymały go trzy osoby (dobrze, że wzięłam skórzane rękawiczki). Okaże się, czy zastrzyki coś pomogą, na razie mały histeryk wciął stary pasztecik i dokładkę. A my, cóż, też musieliśmy sobie nastrój poprawić jedzeniem (kulkami z masłem czosnkowym) i oglądaniem różnych nędznych wykonów z telewizyjnych sylwestrów. Na deser dostałam potwierdzenie od dr Pierzastej, że fajnie fajnie. To jeszcze może skrobnę jedno-dwa zdania na finiszu dnia.
Czyli co tak dokładnie Ryszardowi dolega nie wiadomo? Leczenie objawowe?
OdpowiedzUsuńJak to często u kotów, szukanie na ślepo. Ryszard ma tylko dwa objawy, zmieniony apetyt i mniej energii (sam skraca spacery i dużo śpi). Nie kuleje, nie wymiotuje, nie ma gorączki, więc trudno powiedzieć, czy to artretyzm, czy kłaczki. Ale koty już takie są, bardzo odporne na ból i każdy choruje po swojemu. Maciej w zeszłym roku omal nie zeszedł, bo przestał jeść, i dopiero drugi weterynarz się połapał, że od tygodni kot ma zapalenie pęcherza.
Usuńżaden z naszych kotów nigdy nie robił dramy u weta, wręcz przeciwnie....aż to pojawiła się Lucynka, trójkolorowe śliczne maleństwo i wtedy ubraliśmy WSZYSCY rękawice spawalnicze. Także ten.
OdpowiedzUsuń@Teatralna, a widzisz! Nam wet zasugerował, że Ryszard jest raczej buntowniczym wyjątkiem (tak po irlandzku, między wierszami 😁). Wielki duch może być w najmniejszej istocie. Np. niedawno odszedł chomik naszej przyjaciółki. Gigantyczna osobowość!
Usuń