Ach, same powody do dumy. Założyłam konto oszczędnościowe. Wyprasowałam mężowi gatki. Kot zrobił kupę.
Kochany znowu w wieczorno-nocnej pracy. Kiedy wracałam do domu było już po zmierzchu, ale Anna i tak mnie wypatrzyła. Uścisnęłyśmy się, dostałam życzenia noworoczne i podziękowania za bożonarodzeniowy wieniec (już wcześniej widziałam, że nadal wisi na jej drzwiach). Ryszard dobrze podjadł na kolację, ładnie zmiótł też tabletkę, a mnie przy takiej okazji zawsze kamień spada z serca. Motywacja do twórczności studenckiej słabiutka, wolałam nastawić pranie, wyprasować coś i zacząć oglądanie siedemnastego sezonu Midsomer. Rozmawiałam z rodzicami, tak kontrolnie, bez zadanego tematu (mama oczywiście zerkała na Columbo; oglądanie klasycznych kryminałów to obciążenie genetyczne). Tatko od razu się mi pochwalił, że miał rację (wprawdzie jak razem nasłuchiwaliśmy, nic nie było, ale w okolicy przemieszcza się wataha wilków, potwierdził to leśniczy). I Rozalka podobno dobrze sobie radzi, już chodzi po parterze i nikogo się nie boi. U nas tymczasem w domu ciepło, kot drzemie w sypialni, na zewnątrz wieje i kolejny raz jacyś znajomi bytują u sąsiada po prawej (od czasu do czasu słychać szemrania rozmów jakby na zewnątrz). Dziwne te wizyty, często po zmroku, a z sąsiadem to się chyba raczej bliżej nie zapoznamy, mało irlandzki z niego Irlandczyk. Dbam o stopy. Codziennie robię przysiady. Jeszcze wczoraj skończyłam Leśniaka, biorę się więc za czytanie czegoś nowego.
Możnaby powiedzieć, że człowiek się cieszy z gównianego dnia :D
OdpowiedzUsuńJeszcze raz (bo widzę, że to moje nocne pisanie nie brzmi zbyt precyzyjnie).
UsuńGdybym to ja pisał blotkę z takiego dnia jak twój, mógłbym to ująć w słowach: Dzień gówniany, ale i tak się cieszę.
I bym miał spore zadowolenie (uciesz) z faktu, że żadnej_emu z czytelniczek_ków do głowy nie przyjdzie, że pod tym "gównianym" kryje się kupa Ryszarda :D
A ja od razu pomyślałem o kupie Ryszarda, prawdopodobnie dlatego, że była moją radością, jakkolwiek dziwnie by to brzmiało :-)
UsuńDla mnie brzmi to całkiem zrozumiale :)
Usuń