(Fred bardzo się w nocy kręcił, wstawał i wprowadzał atmosferę niepokoju do tego stopnia, że miałam wrażenie, jakby był kimś innym. Na szczęście nad ranem okazał się na powrót moim Fredem wtulonym w poduszkę)
Coś się zimniej zrobiło, a może za dużo łaziłam po mieście (rano ambitnie wysiadłam na wcześniejszym przystanku, do Millmount też było trochę kroków). W pracy twórczo bez przenośni — w drugiej części dnia podymaliśmy na zajęcia z ceramiki i istnieje całkiem duże prawdopodobieństwo, że zaniedługo będę posiadaczką koślawej miseczki szkliwionej, przeznaczonej do czegoś tam. Zajęcia z Maureen wymusiły na nas spacer przez Pitcher Hill. Odkryłam kolejną uliczkę, która mogłaby być magiczną, gdyby była czystsza (czyli gdyby była w Niemczech). Małżonek w tym czasie najpierw spał, potem przygotowywał się psychicznie, następnie wybył pomagać Aś. Pomagał dzielnie, tak bardzo, że to ja wróciłam wcześniej do domu. W drodze na chatę, gdy zmarznięta przysiadłam nad kawą, mama poinformowała mnie, że nagrobek dziadków został już zaktualizowany i wrócił na swoje miejsce (śmierć babci Mani nadal jest dla mnie mało wiarygodna). Po długich kombinacjach umysłowych odkryłam, że przecież wyruszamy do Polski w okolicach św. Patryka, czyli mam jeden dzień wolny. W ten sposób bardzo racjonalnie został zaplanowany bilet powrotny (daty są, pieniądze zeszły, gra muzyka). No i tak: obiad o którym marzyłam od kilku godzin (klopsy wołowe), mąż zmarnowany, głodny i z prezentem od Aś dla nas obojga (dostaliśmy T-shirty z identycznym nadrukiem czerwonej pandy w stanie robienia głębokiego NIC), wizja wtorku bez potrzeby wyruszania do roboty (praca zdalna). Strasznego mam moralniaka, że nie przeczytałam nic na studia, a za to klikam po blogach (oczywiście przed klikaniem mnie to nie powstrzymuje). Może jeszcze chwilkę przysiądę ...
Szybko się uwinęli z tym nagrobkiem. U mnie na północy kamieniarze zimą raczej nic nie robią na cmentarzach.
OdpowiedzUsuńMama też była zdziwiona, pierwsza wersja była taka, że nagrobek wróci na swoje miejsce późną wiosną.
UsuńPewnie to wynik ocieplenia związanego ze zmianami klimatu. Człowiek by nawet nie pomyślał, że i na tę dziedzinę życia będzie miało wpływ.
Usuń