Strony

sobota, 27 maja 2023

1258. Dookoła komina.

Tatko przyjął życzenia, zadowolony, zmachany, bo ciął żywopłot przed domem. W Polsce już bardzo ciepło, temperatura przekracza 25 stopni. Poza pisaniem (ach, jak mi się nie chce, także o tym mówić), spacery dwa: naokoło komina z kotem, oraz spacer nad morze. Z kotem, bo nie dało się go ominąć, odpoczywał w cieniu samochodu i czekał:



Dzieci sąsiadów zainteresowały się spacerującym Ryszardem, więc został wygłaskany i po zrobieniu kółka, zmęczony, na powrót padł jak kawka pod samochodem. 

Na plaży tłum dość anemiczny, jakby ludzie nie do końca obudzili się po piątkowej imprezie. Zaczęło się zagęszczać, gdy już wracaliśmy (skręciliśmy, żeby ominąć wątpliwą przyjemność słuchania umc, umc, umc).



Spóźniłam się z zabraniem aparatu do podglądania jaskółek, młode już wyleciały, ptaki od czasu do czasu wlatują do domków, ale trudno je uchwycić (nie ma festiwalu skrzydeł, który tak przyciągał uwagę kilka tygodni temu, widać też osypisko, zwykłą rzecz przy tylu gniazdach pełnych piskląt w jednym miejscu) .


Doszliśmy do pierwszego osiedla pod którym zbudowano solidne umocnienia brzegu, wdrapaliśmy się na nie i jakiś czas siedzieliśmy machając nogami, grzejąc się w słońcu i robiąc zdjęcia.



Jeszcze dwie fotki z drogi powrotnej, ptaszek ...


... i ciepły kamień:

 
W domu był obiad, moje zmęczenie z którym walczyłam dzielnie oraz picie yerby przez Freda (w ogrodzie; w towarzystwie kota):


Już miałam się do reszty zwinąć w kulkę, gdy Ka & Jot zapowiedzieli się z wizytą (wcześniej byli na rybce w porcie). Przy stoliku przez ponad godzinę krzeseł było sześć, a kubki ślubne bytujące na półce zamontowanej nad drzwiami przeszły chrzest bojowy:


(minął nas Majkel, tak pijany, że ledwo trafił we własne drzwi) 

Chłopcy znaleźli sobie zajęcie, Seamus pokazywał mi swoją obszerną kolekcję kart z piłkarzami, Damhnaic po zjedzeniu lodów testował cierpliwość Ryszarda (kot się nie poddawał, siedział niedaleko gości, w ogrodowej zieleninie). Pod wieczór zrobiło się chłodniej, przyjaciele się zwinęli, my zajęliśmy się swoimi sprawami (była chwila rozmowy z Katlin wzburzoną faktem, że Ethan nie chodzi do szkoły, bo go matka wypisała i szuka nowej placówki; chłopiec ma stwierdzone zaburzenie zachowania, sąsiadka mówi nam o tym w tajemnicy; przytaknęliśmy, że faktycznie nie mieliśmy pojęcia, chociaż wiemy od dawna, bo mamy oczy). Jestem po prysznicu, czeka mnie jeszcze sporo pracy, a niechciej dolega.

4 komentarze:

  1. Czyżby Ryszard miał psi charakter?
    W dodatku jaki ryzykant!
    Moniko zawsze jesteś taka zmęczona?
    Co z tym szpakiem? Odwiedza Was jeszcze?
    Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @MaB, Ryszard lubi spacerować ze stadem, ale nie powiedziałabym, że ma psi charakter. Szpaka nie widziałam (może umarł, może przylatuje, ale już nie kuleje i nie wiem, że to ten sam; jest wiele możliwości). Nie, nie zawsze jestem taka zmęczona.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. @Dariusz, goście mieli ochotę na kawę z mlekiem, a że my nie używamy, to sobie poszli do sklepu, przynieśli, dolali do kawy, po czym resztę zabrali

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.