O poranku wszyscy byliśmy lekko rozmiękczeni. Fredowi też niewiele się chciało, a Ryszard stał na środku Kuchniosalonu jak nieszczęście i musiałam go zanieść do miski, żeby zaczął spożywać. Ojadłam się kanapek z truskawkami i ruszyłam do pracy na dziewiątą trzydzieści.
Po powrocie (Fred wywiózł mnie z miasta, wcześniej byliśmy na kawie w Czarnej) na oparciu krzesła zastałam śliczny płaszcz Ganta, dwustronny (w kolorze szarym i ciemnogranatowym), dla mojej osoby. Będzie na jesienną Polskę.
Była dłuższa pogadanka z rodzicami. Najpierw zadzwoniłam z zapytaniem do mamy, czy by nie miała ochoty wybrać się na wyprzedaż porcelany po Krzysztofie w Wałbrzychu. Od słowa do słowa zaczęliśmy rozmawiać o nowym kocie, oficjalnie Miauczysławie, ale całym czarnym z żółtymi ślepiami, więc jak dla mnie Lucjan. Lucjan będzie kastrowany w piątek. Niefart ... w związku z tym wyprawa po dobra Krzysztofa pewnie nie zaistnieje. Z kota przerzuciliśmy się na genealogię i tutaj włączył się tatko. Chcąc nie chcąc (ale bardziej chcąc) otworzyłam drzewo i dopisałam kilka nazwisk oraz spędziłam nad tym więcej czasu niż należało. Ale ogarniam się już. Chyba. Na to wygląda.
Chyba nie mam u siebie żadnej porcelany z tej fabryki.
OdpowiedzUsuń@Dariusz, jeśli jest jakaś u mnie w domu w Polsce, to nic o tym nie wiem.
UsuńW Ćmielowie mają teraz ładną serię kubków z ilustracjami Józefa Wilkonia.
Usuń@Dariusz, rzeczywiście ładne. Nawet przyszło mi do głowy komu taki prezent mógłby sprawić przyjemność.
UsuńA jaką porcelanę/ceramikę lubicie? Nowoczesną, czy tradycyjną? I jakie motywy? Kiedyś zastanawiałam się nad tradyctjną angielską - taką z sielskimi motywami. 😉
OdpowiedzUsuńZ polskiej posiadam tradycyjne wzory z Bolesławca. A Wy jakie macie w swej kolekcji?
@MaB, cienką. Kiedyś zachwycałam się przedwojennymi wyrobami Tielsch Altwasser (kolejny zakład zniszczony i rozgrabiony po upadku komuny), ogólnie porcelaną śląską oraz miałam fazę na kobalty Royal Copenhagen (powinnam jeszcze gdzieś mieć ich dwie filiżanki). Fred też lubi porcelanę zdobioną kobaltem (np. rosyjską). Jest jakimś sygnałem polskiego gustu, że masywna ceramika bolesławiecka dobrze stoi (i nic do niej nie mam, ładna jest), natomiast Polacy nie wspierają polskiej porcelany, wolą chińską taniochę.
UsuńNie przejmowałabym się gustem Polaków, gdyż ktoś, kto lubi otaczać się pięknymi rzeczami, wybierze pewnie coś z wyższej półki. Też uwielbiam te wszystkie niebieskości. Ja mam Bolesławiec, głównie dlatego, że jest u nas dostępny. Ma dla mnie też wartość sentymentalną, bo oczywiście pochodzi z Polski i większość polskich potraw (np. świątecznych) wygląda w nim znakomicie.
Usuń@MaB, a kto się przejmuje? :) Raczej zauważam, że dla rodaków ważniejsza jest cena, nie jakość czy estetyka. Bolesławiec świetnie sobie radzi za granicą (i bardzo dobrze).
Usuń