Kochany wrócił nad ranem nie wiadomo kiedy (spałam na misia), wyjechał też bardzo wcześnie, nawet nie zjadł śniadania jak należy. U mnie głównie pisanko i genealogia. Planowałam wyjść na plażę około południa, ale właśnie o tej porze wybrzeże zasnuło się chmurami i zniechęciło mnie do pomysłu. Na poprawienie nastroju wybrałam stary film, który przynajmniej raz oglądałam i bardzo nisko go wówczas oceniałam (20 lat temu brakowało mi wyczucia peerelowskiego krindżu, który teraz tak bardzo mnie bawi; widocznie to przychodzi z wiekiem ;)), Dwaj panowie N (1961) Chmielewskiego, zacny kryminalny ramotek, znowu z Mikulskim w roli przystojniaka. W Polsce od wczoraj różne źródła weterynaryjne grzmią o niebezpiecznej chorobie u kotów, rozmawiałam z rodzicami na ten temat i się okazało, że nic nie wiedzą. Może to tylko fakt medialny; mam nadzieję. Fred już dzwonił, że pędzi leci do domu.
Gdzieś tam za chmurami księżyc pewnie wychodzi z nowiu.
A tak, też czytałem o tym kocim pomorze. A w najnowszym "Przekroju", że ludzie coraz mocniej ingerują w kocią rasę i upodobniają koty w ich zachowaniu do psów (dwutygodniowe kocięta odbierane w hodowlach matkom nie uczą się naturalnych kocich zachowań etc), ciekawe to w sumie było.
OdpowiedzUsuń@Dariusz, ciekawa jestem czy znajdzie to potwierdzenie w faktach. A jeśli chodzi o artykuł: większość kocich ras jest efektem ludzkiej ingerencji. Poza tym nie dość, że rasy różnią się między sobą natężeniem różnych cech osobowości, to są też różnice indywidualne pomiędzy poszczególnymi osobnikami. Więc z tymi "naturalnymi" kocimi zachowaniami jest trochę jak z ludzkimi. Ryszard np. lubi chodzić na spacery z ludźmi. I nie jest jedynym znanym mi kotem, który tak robi. Ale dla osób znających koty głównie z książek, będzie to raczej przejawem zachowania nietypowego.
UsuńNie do końca o to chodziło w tym tekście. Twój Ryszard nadal swobodnie wychodzi z domu i poluje, tak jak to koty mają w zwyczaju zgodnie ze swą kocią naturą. A chodzi o to, żeby nie wychodził (psów tak samopas na miasto przecież nikt nie puszcza) i nie mordował. Będę miał pdf to podrzucę.
Usuń@Dariusz, ale koty udomowione są w przyrodzie elementem sztucznie wprowadzanym (podobnie jak ludzie, ale to osobny temat). No i nie każdy kot ma w naturze polowanie (chociaż przekonanie, że jak się udomowionego kota porzuci, to sobie poradzi polując, nadal pokutuje w narodzie).
UsuńMoniko, przeczytałam Masłowskiej "Jak zostałam wiedźmą" i mam mieszane uczucia.
OdpowiedzUsuń@MaB, znam, chyba zostawiłam w Polsce, z tego co pamiętam wchłonęłam w jeden dzień, bo to szybciutka książka dla dzieci. Bardzo się mi podobała jej graficzna oprawa.
UsuńTak, to książka raczej z tych jednodniowych. Ilustracje na tak, forma wierszowana na tak, niektóre obserwacje... Ale jednak nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Co byś poleciła?
Usuń@MaB, niewątpliwie jednodniowa (w sensie objętości), bardzo się mi podobała jako prezent, miała odpowiedni klimat (ale też trzeba dodać, że lubię czytać współczesne książki dla dzieci). Natomiast co Tobie polecić, nie wiem. Możesz sprawdzić pierwszą książkę Masłowskiej.
Usuń