Niewyspana, jak niedźwiedź obudzony w środku zimy. Fred chciał się zmieścić w wolne okienko u mechanika, więc założywszy na siebie co tam było w szafie (nic do siebie nie pasuje, chyba rozwijam własny styl), po śniadaniu wyturlaliśmy się Hondą do miasta. Samochód został w warsztacie, a my łaziliśmy po okolicy. Byliśmy na kawie u Aury, która jak zwykle unikała kontaktu wzrokowego (i po raz kolejny udowodniła, że nie umie robić najprostszych rzeczy, tym razem podwójnego macchiato). W TK-Maxxie kupiłam kilka par skarpetek (Brakeburn; przyciągnęło mnie głównie ciekawe połączenie kolorów, bo jak rano zauważył małżonek, smyrek u mnie dostatek), a Kochanemu znalazłam fajny, letni kaszkiet (bawełniany R&M Wegener), który zaraz został pozbawiony metek i wylądował na mężowskiej głowie. Gdy samochód był gotowy (nadal rzęzi i raczej nie przestanie, trzeba się pogodzić), przemieściliśmy się na miejski parking i poszliśmy na pizzę/lody do Il Forno. W czasie tych naszych kawowo-obiadowych przystanków wracaliśmy do sytuacji rodzinnych przekazanych we wczorajszych rozmowach telefonicznych. Czemu ludzie utrudniają sobie życie? Odpowiedź częściowo pewnie jest sokratejska: z niewiedzy. Gdyby wiedzieli, robiliby inaczej?
Jeszcze wczoraj miałam pomysł, czy by się nie wybrać do Dublina na Pride, ale dobrze, że ograniczyliśmy się do naszej prowincji. Ciepło zaczęło być trudne do zniesienia i wróciliśmy do domu dość zmęczeni (po napojach oboje uderzyliśmy w kimono). Nowa energia wstąpiła w nas przed dziesiątą wieczorem: Kochany podlewał ogródek, przygotowałam trzy donice z cebulami narcyzów do zimowania (jutro dalszy ciąg), wspólnie ogarnęliśmy Lucyfera rozpłaszczającego się na inne rośliny (za pomocą taśmy klejącej, brawo my :D). Dzisiaj było u nas podobno zawrotne 25°C! Wierzę.
***
No i komu tu niby kibicować? Tak źle, i tak niedobrze.

Ja dzisiaj chciałem trochę więcej o tym puczu poczytać, a on się już chyba skończył.
OdpowiedzUsuń@Dariusz, pewnie połowa tego to i tak dziennikarskie zmyślanki. Pozytywem jest, że wojna przenosi się do Rosji, a nie w drugą stronę (przynajmniej na razie).
Usuń