Strony

czwartek, 6 lipca 2023

1298. Sny, kawy, deszcz.

Śniłam, że wyjechałam do Wro i zgubiłam plecak, musiałam pożyczać kasę na autobus od jakiejś ledwo znanej mi dziewczyny, o której byłam pewna, że poprzednio z pięć razy ją o coś prosiłam. Miasto było jakieś inne, nie moje. Czyli sen niemiły, z rodzaju tych, gdy mózg coś histeryzuje. 

U sąsiada z prawej zamieszkał duży pies. Już wczoraj czekoladowy labrador przybiegł do nas cały wesolutki, włożył łeb przez drzwi i wyżarł Rysiowi z misek. Ale dopiero rano się potwierdziło, bo sąsiad wychodził z nim bardzo wcześnie na spacer. Do tej pory pies przyjeżdżał z dziećmi sąsiada, był zamykany w ogródku i robił harmider. Ale teraz został na noc, ciekawe, czy to tylko na wakacje. Widocznie śpi z panem w łóżku i jest szczęśliwy, dlatego wcale nie ujada.

Wracając do przedpołudnia, wymieniamy się z Kochanym zdjęciami:

W mieście było spokojnie, trochę na mnie pokropiło, ale żadnych sensacji (po powrocie do domu doczytałam, że dwa dni temu niektóre ulice w Drołdzie zalało w czasie oberwania chmury, na dodatek ulewa załamała dach nad M&S w którym czasami robimy zakupy). Już po drodze do wsi, przez okna autobusu, morze wyglądało na niespokojne. O co chodzi przekonałam się, gdy skręciłam na nasze osiedle. Zdążyłam dosłownie minutę przed sztormem. Czekając na Freda oglądałam Tylko umarły odpowie (1969) Chęcińskiego. Relacje damsko-męskie kulawe jak zwykle, ale fabuła kreminalna trzyma w napięciu (do tego bardzo dobry Filipski i plenery kręcone we Wro). Kochany wrócił z pracy, gdy skończyłam (w sam raz na późny obiad). Jesteśmy padnięci, Fred to wiadomo, ale dlaczego ja tak mam, nie wie nikt. Mogłabym przespać lipiec, tymczasem ciągle mam wrażenie, że coś m u s z ę robić. Nie lubię musieć. Bardzo nie lubię. W związku z tym oceniam sytuację negatywnie.

4 komentarze:

  1. Mnie się śniło, że u rodziców przed pałacem właściciel urządził cmentarz. Cały plac był zastawiony nagrobkami, ale na pusto, tylko w centrum były już pochowane jakieś zakonnice. Reszta - proste prostokątne płyty przykrywające groby, albo kamienne jajka (w środę oglądałem zdjęcia najnowszego "obiektu surrealnego" Joanny Rajkowskiej "Jajo, czyli Pisklę" i to pewnie wpływ) - czekała na lokatorów. Zacząłem z ojcem usuwać te nagrobki i zastanawiałem się, czy zakonnicom też rozwalić, ale obudziłem się zanim trzeba było podjąć decyzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariusz, a dlaczego usuwałeś te nagrobki (postawione przez właścicieli pałacu)?

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. @MaB, podobno sny ma każdy, tylko ich nie pamięta (moja mama tak ma, twierdzi, że nie ma snów).

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.