Śniłam, że wyjechałam do Wro i zgubiłam plecak, musiałam pożyczać kasę na autobus od jakiejś ledwo znanej mi dziewczyny, o której byłam pewna, że poprzednio z pięć razy ją o coś prosiłam. Miasto było jakieś inne, nie moje. Czyli sen niemiły, z rodzaju tych, gdy mózg coś histeryzuje.
U sąsiada z prawej zamieszkał duży pies. Już wczoraj czekoladowy labrador przybiegł do nas cały wesolutki, włożył łeb przez drzwi i wyżarł Rysiowi z misek. Ale dopiero rano się potwierdziło, bo sąsiad wychodził z nim bardzo wcześnie na spacer. Do tej pory pies przyjeżdżał z dziećmi sąsiada, był zamykany w ogródku i robił harmider. Ale teraz został na noc, ciekawe, czy to tylko na wakacje. Widocznie śpi z panem w łóżku i jest szczęśliwy, dlatego wcale nie ujada.
Wracając do przedpołudnia, wymieniamy się z Kochanym zdjęciami:
W mieście było spokojnie, trochę na mnie pokropiło, ale żadnych sensacji (po powrocie do domu doczytałam, że dwa dni temu niektóre ulice w Drołdzie zalało w czasie oberwania chmury, na dodatek ulewa załamała dach nad M&S w którym czasami robimy zakupy). Już po drodze do wsi, przez okna autobusu, morze wyglądało na niespokojne. O co chodzi przekonałam się, gdy skręciłam na nasze osiedle. Zdążyłam dosłownie minutę przed sztormem. Czekając na Freda oglądałam Tylko umarły odpowie (1969) Chęcińskiego. Relacje damsko-męskie kulawe jak zwykle, ale fabuła kreminalna trzyma w napięciu (do tego bardzo dobry Filipski i plenery kręcone we Wro). Kochany wrócił z pracy, gdy skończyłam (w sam raz na późny obiad). Jesteśmy padnięci, Fred to wiadomo, ale dlaczego ja tak mam, nie wie nikt. Mogłabym przespać lipiec, tymczasem ciągle mam wrażenie, że coś m u s z ę robić. Nie lubię musieć. Bardzo nie lubię. W związku z tym oceniam sytuację negatywnie.

Mnie się śniło, że u rodziców przed pałacem właściciel urządził cmentarz. Cały plac był zastawiony nagrobkami, ale na pusto, tylko w centrum były już pochowane jakieś zakonnice. Reszta - proste prostokątne płyty przykrywające groby, albo kamienne jajka (w środę oglądałem zdjęcia najnowszego "obiektu surrealnego" Joanny Rajkowskiej "Jajo, czyli Pisklę" i to pewnie wpływ) - czekała na lokatorów. Zacząłem z ojcem usuwać te nagrobki i zastanawiałem się, czy zakonnicom też rozwalić, ale obudziłem się zanim trzeba było podjąć decyzję.
OdpowiedzUsuń@Dariusz, a dlaczego usuwałeś te nagrobki (postawione przez właścicieli pałacu)?
UsuńCzemu mi się nic nie śni?
OdpowiedzUsuń@MaB, podobno sny ma każdy, tylko ich nie pamięta (moja mama tak ma, twierdzi, że nie ma snów).
Usuń