Mam zaburzenia równowagi, na szczęście niewielkie - co się pochylę, wracam do pionu po elipsie zamiast normalnie. Nic to. Dzisiaj dla odmiany szaro i mokro, chyba nawet trochę cieplej, nie mam jednak okazji przekonać się w ciągu dnia, bo Kochany pojechał po podstawowe zakupy sam, a ja po południu zapadłam w długą, przyjemną drzemkę.
Zastałam Freda w Kuchniosalonie, gdy już zaczął robić obiad (pieczona kaczka, kartofflen, rzodkiewka w śmietanie) i dostałam od męża bukiet kwiatów - żółte róże i drobne, biało-różowe goździki. Poza tym serfowałam w necie, odpowiadałam na komentarze, zerkałam na genealogię, dwa razy rozmawiałam z Amber, która wlazła przez okno i nieśmiało sprawdzała otoczenie. Wieczorem byliśmy umówieni z Ka&Jot (o czym zapomniałam): nad serem i winogronami rozmawialiśmy o ślubach i in (widać, że Jot coś tam sobie w głowie układa). Kochany wcześnie jutro wstaje, ja też nie miałam ochoty na dłuższy pobyt (mimo wszystko nadal męczyła mnie senność), więc nie zostaliśmy długo (wróciliśmy do domu z zapasem czosnku ;)).
U mnie jest śnieg i słońce jest całkiem przyjemnie. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń@MarcepanowyKącik, śnieg kojarzy się mi ze świętami, a tutaj gdzie mieszkam jeszcze dodatkowo z wyjazdem do Polski (u nas śnieg para raczej rzadko).
UsuńJak znajoma mamy skarżyła się u lekarza na jakieś takie zaburzenia równowagi (problemy z błędnikiem?) usłyszała, że powinna się cieszyć, bo ma darmowe atrakcje bez zaprawiania się gorzałką i późniejszego kaca :D
OdpowiedzUsuń@Dariusz, ludzie mają ciekawe skojarzenia. Nie przepadam, irytuje w domu, a w górach byłoby to mocno niebezpieczne.
Usuń