Jeszcze zimniej, w nocy szyby samochodu zarosły mrozem, Kochany walczył z zimową powłoką świata do ostatniej chwili przed porannym wyjazdem. Dzień w pracy się mi dłużył, ale nie był nieprzyjemny (oprócz dłużyzn, pierwszy raz w tym roku pokazałam się w Moorlandzie na lunchu); Kochany z Lilką pojechali w tym czasie do Carlingford.
Zanim ruszyłam do domu, zaszłam do Bootsa i zaopatrzyłam się w nową pomadkę o nazwie Montmartre, nr 129 (satynowe pomadki L’Oreala w cielisto-różowo-brązowawych odcieniach zostaną ze mną na dłużej). Wróciłam po piątej, a pół godziny później, gdy akurat przyprawiałam kurzynę do muzyki Gabriela z płyty So (1986), pojawiła się reszta domowników. Końcówkę dnia spędziłam przyjemnie, na wymądrzaniu się, testowaniu nowego kremu do włosów (z awokado), klikaniu na laptopie prosto z centrum dowodzenia w łóżku. Mąż zrobił obiad, zjadłam go i po dłuższej rozmowie z gościem ponownie zanurkowałam pod kołdrą.
Na noc zapowiadają -4°C.
Minus cztery to mało, ale na zamarznięte szyby w zupełności wystarczy. U mnie ostatnio było minus 18, a z szybami/akumulatorami w swoich pojazdach walczyło całe osiedle... Pozdrowienia!
OdpowiedzUsuń@Tomek, w Irlandii to bardzo dużo. Jeszcze kilka lat temu z tej okazji zamknięto by szkoły :)
UsuńKrem do włosów na wzmocnienie czy koloryzujący?
OdpowiedzUsuń@Dariusz, nawilżający :)
UsuńBrat w młodości stosował naftę (kosmetyczną). Krem z awokado pewnie pachnie przyjemniej :)
UsuńU mnie odwrotnie - +4. Odwilż. Cieszę się, bo mi już to odkopywanie i skrobanie samochodu obrzydło.
OdpowiedzUsuń