Strony

środa, 21 sierpnia 2024

1708-1709. Hasta la vista.

Wtorek
Możliwe, że nowa grupa w nowym miejscu nie będzie bardzo okropna (na chwilę zajrzałam do Szefa, zagadać co-tam-jak-tam).

Po południu, gdy skończyłam pracę, Ka przekazał nam na parkingu klucz do domu (startujemy jutro, dzisiaj lekkie pakowanie). 

Obiad bajeczny (słodkie ziemniaki, kalafior, pieczarki, pomidory w śmietanie). Napęczniała od dóbr kulinarnych zadzwoniłam do mamy. Akurat dzisiaj rodzice musieli wymienić poniemieckie kable wokół głównego bezpiecznika, bo sytuacja była przedpożarowa (miałam napisać, że dom ma 80 lat, ale to przecież nieprawda, jest stulatkiem).
 
Bloomville, New York 13739, USA — w ramach genealogicznych niuchań znalazłam takie małe coś, jakiś kuzyn Freda, Stanley piąta woda po kisielu, zmarły w 1976, mieszkał w tej osadzie. Totalny folklor.

Środa
Powinienem wozić Cię w samochodzie zamiast choinki zapachowej, rzecze mi Fred po południu, gdy jedziemy z miasta do miasta. Wcześniej była praca, tort pożegnalny w Centrum, lunch w CG (już w mniejszej grupie, do nas trzech dołączyła Katrin-była asystentka), znowu praca. Za bardzo nie czuję bluesa (może jestem po prostu mało sentymentalną, wredną babą?). 

Kochany po drodze pokazał mi fotel na kółkach, który znalazł w TK Maxxie (i zaraz mi go kupił), po czym w deszczu ruszyliśmy w kierunku El Paso. I gdzie wylądowaliśmy? Oczywiście najpierw przy kawie w 3rd Place. Dopiero potem stacja benzynowa i dom. Na miejscu rozłożyłam się z całym majdanem i z lekkim niepokojem zerknęłam na revenue, bo wysłano mi papiery związane z trzema ostatnimi latami podatkowymi (chyba chcieli po prostu napisać, że wiedzą, że oddali mi kasę; w każdym razie mam nadzieję, że nie mają na myśli czegoś innego, bo to by było przykro). 

Wiatr zawiewa, jego dudnienie słychać tu na górze bardzo wyraźnie (siedzę z laptopem w pokoju Seamusa), w ogóle dom wydaje inne pomruki niż nasz własny, poza tym, za każdym razem, gdy ktoś odpala silnik samochodu, odnoszę wrażenie, że to złodzieje :D

Fred w tej ciemności poszedł na spacer z Piesełem i twierdzi, że ktoś go podmienił. Że niby grzeczny taki (Pieseł). Hm.

2 komentarze:

  1. Tym razem opieka nad psem też jakaś dłuższa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariuszu, tylko kilka dni, w sam raz, żebyśmy trochę się rozproszyli.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.