Strony

czwartek, 19 września 2024

1738. Arghhh.

W pracy dzień całkiem spoko, wytrząsłam się siwą grzywą tu i tam i już było po. Więc w zasadzie nie wiem dlaczego po południu trzymał mnie stres, wszystko robiłam zbytecznie szybciej i żołądkowałam się przy tym bez sensu. Po powrocie do domu zrobiłam obiad (Kochany wrócił ponad dwie godziny po mnie); zjedliśmy; obejrzałam podsumowanie jedenastego dnia Aki-basho (Ōnosato nadal niepokonany, choć się wywalił tą razą elegancko); zerkałam na Wyborczej powodziowy live (miasto ocalone, moim zdaniem). Obejrzałam też pierwszy odcinek Viscious (2013-16) z McKellenem i Jacobim, powoli się przy tym uspokajając. Jutro muszę zrobić coś ważnego, mówię sobie; na razie laptop zatrzaśnięty, żeby się nie pałować głupotami i daję nura w odmęty literatury różnej, m.in. wróciłam do Carla Rogersa (straszny nudziarz, ale dam mu radę).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.