Strony

środa, 18 września 2024

1737. Środa w odcinkach.

Wieczorna niedyspozycja mężowska była na szczęście chwilowa (połączenie zmęczenia z bólem zatok i z wzięciem tabletki, która początkowo bardziej zaszkodziła niż pomogła). 

Wracam do wiadomości powodziowych; fala przesuwa się w kierunku Wrocławia, ale prognozy dla największego miasta, po tym jak Opole nie zostało zalane, są optymistyczne.
___
edit 17:30 Obiadu dobrego pełna (stek, kartofle, marchewka ze słonecznikiem, brokuły smażone na maśle) mogę opowiedzieć, co robiliśmy wcześniej. W południe pojechaliśmy z Fredem, mężem moim najlepszym, do miasta w celu kupienia czegoś na obiad. Plan spożywczy był mętny, za to nabyliśmy kilka drobiazgów do domu: nową mydelniczkę, tarkę do warzyw, apteczkę, dwie poszewki na kwadratowe poduszki (chciałam zielone, wzięliśmy jakie były) oraz niewielką szafkę na buty. W Jysku zachwyciliśmy się rozkładaną sofą, która mogłaby nam bardzo ułatwić życie; od myślenia jakby ją tu ustawić boli głowa. Cóż. Wczoraj zaczęłam słuchać The Mystery of the Blue Train w czytaniu Hugh Frasera; Agatha wróciła do wysokiej formy.
___
edit 21:30 Włosy umyte, plan na jutro rozrysowany, lekarstwa ułożone w nowej apteczce, dziesięć innych rzeczy nie zrobionych, ale jak mi się nic nie chce, to się przecież nie rozerwę :]. Fred rozmawiał telefonicznie z Kolegą Z Bloku, którego dla odmiany nie zalało. Kolega podzielił się też innymi dobrymi wieściami, których nigdy nie za wiele (jego mamie, dobrej kobiecie, polepszyło się).
___
edit 21:55 Wieczorami siedzę w domu jak ten kret, nic dziwnego, że prawie przegapiłam wrześniową pełnię. Ależ ten czas leci. W ciemności dzieciaki taszczyły przez osiedle palety, jak co roku o tej porze mali piromanii zbierają materiał na wielki ogień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.