Strony

niedziela, 6 kwietnia 2025

1937. Przedostatni.

Ach, rano zupełnie przez przypadek natknęłam się na pierwszy odcinek Robina z Sherwood z Michaelem Praedem. Wielki sentyment.

Temperatura bardzo niska, przed południem z nieba spadł pierzasty śnieg; nie było go dużo, ale sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie, pierzaste, białe ciapki fruwające na wietrze. Zostaliśmy w domu; czas spędziliśmy na gadaniu, szuraniu w genealogii i zerkaniu w odbiornik tv.

Zjadłam pyszny rosół i wyszłam na chwilę pomyszkować w obejściu. Znalazłam stare wydanie Pałacu Myśliwskiego, które zamierzam wziąć do domu na poczytanie i oddanie.

Wieczorem zafascynował mnie dokument Zagadka egipskich hieroglifów i bracia Champollion (2022). Tak się zajęłam rozkminkami umysłowymi, że rozmawiając po raz pierwszy z Kochanym zupełnie nie zatrybiłam, dlaczego wszyscy do niego dzwonią (choć wiedziałam to jeszcze rano). Jeden z plusów wieku: można zwalić na starość. Happy birthday, my love.

2 komentarze:

  1. Kiedyś też na tego Robina trafiłem przypadkiem i po obejrzeniu fragmentu dałem sobie spokój. Chyba jeszcze nie dojrzałem do powtórki serialu.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.