Powrót na własne śmieci ucieszył mnie jak wakacje na Hawajach. Z wielu negatywów naszego domku: mamy mało miejsca na wszystko, wpadamy na sprzęty, poza tym nie mamy zmywarki do naczyń. Z drugiej strony, nie mamy też blatu na którym odbija się każda postawiona szklanka, ani psa-atencjusza z lękiem separacyjnym i nawykami żebraka.
W pracy miła odmiana, najpierw wyjście na świeże powietrze i spotkanie z lokalnymi organizacjami, potem trochę finansowych papierków na koniec miesiąca. Pieniądze innych ludzi. Na szczęście na razie pracuję pod nadzorem. Wyszliśmy z Jamy o trzeciej, na miasto zalane słońcem. Pod dawnym M&S spotkałam Ger Bez Zęba Na Przedzie, teraz już z zębem, a nawet z całym garniturem nowych siekaczy. Jest już na emeryturze, pomalowana samoopalaczem i zadowolona, pogratulowała mi zatrudnienia (btw, w czasie spotkań pracowniczych wyhaczyłam Ronę, nowe ploteczki są takie, że i Bridżet znalazła lepszą pracę).
Przed powrotem na wieś Kochany zabrał mnie do Woodiesa, gdzie kupił kilka roślin: dwie ozdobne szałwie na miejsce tych, które się w zeszłym roku wyrodziły (Hot Lips i greggi Royal Bumble), nowy łubin (tym razem kremowo-żółty), stokrotkę marokańską (Rhodanthemum Casablanca) i nachyłek (Up Tick Gold'n'Bronze). Mamy nadzieję, że bombowcom się spodobają, bo wszystko to z myślą o nich.
Na wsi wiadomości sąsiedzkie raczej smutne: wczoraj Kochany rozmawiał z Katlin, która poinformowała go, że Anna Emerytka już długo nie pożyje, odstawili jej leki i czekają. Sąsiadka zmarła kilka godzin po tej rozmowie. Z Junoną też jest źle. Zagadnęłam Anne przez messengera, koteczka miała w poniedziałek poważny zjazd (rak prawdopodobnie przemieścił się w kierunku kręgosłupa).
Kochany zabrał się za prace ogrodowe, a ja padłam na twarz jak kawka. Dopiero kilka minut temu ocknęłam się na tyle, żeby zauważyć, że Anne do mnie napisała jeszcze raz przed dziewiątą. Oddzwoniłam. Rozmawiałyśmy chwilę, sąsiadka zapłakana; zaoferowałam się, że wpadnę, ale późno już. Zresztą, nie pomogę. Może jutro rano.
Cztery blogi, podziwiam. Ja nie dałem rady ciągną dwóch
OdpowiedzUsuń@Antoni Relski, w zasadzie ... sześć (dwa na Wordpressie). Przede wszystkim piszę tylko o tym, co się wydarzyło. To wiele ułatwia ;)
UsuńMiłych wakacji na Hawajach! 😅
OdpowiedzUsuńInnyglos
@innygłosie, ach, i czemu to nie odpowiedziałam, nie wiem. Ale miło jest :D
Usuń