Wczoraj w Babci zaczęły piszczeć hamulce; Kochany spał dłużej, potem wyjechał do El Paso, zapytać mechanika co to takiego i za ile. Samochód będzie naprawiany jutro, może szybko i może niedrogo; na razie po pracy podeszłam do parkingu przy dworcu autobusowym i od razu pojechaliśmy do domu, pomni, że trzeba się ogarnąć przed spotkaniem z Ka&Jot.
Przed spotkaniem wyszliśmy też do ogródka z myszami. I tutaj osiąg: Mania dwa razy wykonała numer ze skakaniem na murek oddzielający nas od sąsiadów. Zrobiła to dokładnie tak, jak Rysio. Bez treningu, bez nieudanych prób.
Pogoda marzenie; wprawdzie rano chłodno, ale w południe słonecznie, a później przyjemna, nieco duszna szara cisza (aura przypomina mi jesienne popołudnia w Polsce). Zajechaliśmy do centrum od mańki, bo i tutaj korkowa wścieklizna (wyszłam z samochodu za zakrętem, żeby poinformować przyjaciół czekających w suszarni, że Kochany nadal szuka miejsca parkingowego).
Stół zarezerwowany na sześć osób, czworo dorosłych i drobnica (wizyta w restauracji była z okazji rozpoczęcia nowego etapu szkolnego przez Seamusa); każdy zamówił, co sobie wymarzył, objedliśmy się, docisnęliśmy deserem, super było. Po wyjściu z suszarni rozdzieliliśmy się na chwilę (każda grupka szła do samochodu zaparkowanego w innej części miasta), żeby spotkać się jeszcze raz, u przyjaciół na herbacie. Pożyczyłam od Jot najmniejsze szydełko (może coś wyjdzie z naprawy Fredowego T-Shirta) i do domu, z Marillionem w głośnikach. Hamulce jakoś nie skrzypią. Ale czas na nie.


A na stole widzę cos pysznego. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń@Joanno, i owszem, było smacznie. Również pozdrawiam :)
UsuńZ tą aurą to tak przykrawo nieco. Dzisiaj na spacerze dotarło do mnie, że jesień tuż, tuż i czuć to w przyrodzie. Bardzo źle znoszę jesień, moją ulubioną porą roku jest wiosna.
OdpowiedzUsuń@FrauBe, każdy sezon ma swoje przyjemności. Powoli kończy się czas dłuższych spacerów, albo przynajmniej już trzeba będzie się ubrać porządniej (mój lniany płaszcz zostanie odwieszony do następnego roku). Jesienią mam urodziny, więc ta pora roku zdecydowanie dobrze się mi kojarzy :)
UsuńChodziłaś w płaszczu w lecie?! 🤔
Usuń@FrauBe, płaszcz jest lniany, czyli jest letni. Poza tym zakładam go wtedy, gdy ma to sens (czasami ten płaszcz był nie dość ciepły, wtedy zakładałam ramoneskę).
UsuńJa lubię taką pogodę, nie za gorąco ale akurat na spacer, rower. A nowy rok szkolny zaczyna się u Ciebie we wrześniu?
OdpowiedzUsuń@Tomku, w Irlandii rok szkolny zaczyna się różnie (już w tym tygodniu młodzież miała jakieś spotkania). Ale słabo się orientuję, bo nie mam dzieci, sama też nie pracuję w szkole powszechnej :)
UsuńMiałem napisać wcześniej, ale wyleciało mi z głowy - selfie takiego rodzaju, jak na górze to jedyne, jakie robię :D
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, robię takie coś z myślą o blogowisku, bo facjaty to wiadomo, tylko dla znajomych na FB :D
Usuń