Porządkując po śniadaniu papiery wybrzuszające etui telefonu, znalazłam odręczne notatki z zeszłorocznej przygody karkonoskiej. Włożyłam je tam, skąd je wyjęłam, żeby nadal wybrzuszały rzeczywistość :D
Na polach wielkie bele siana.
Po pracy rozważyliśmy z Kochanym różne opcje pizzowe; znaleźliśmy się w końcu w Il Forno, ale ze średnią satysfakcją — obsługa jak zwykle bardzo spoko, niestety coś się dzieje z jedzeniem w tym miejscu, pizzom też nie zostało oszczędzone.
Popołudnie domowe. Pełna ciasta, dużo czasu spędziłam drzemiąc. Dopiero po szóstej stanęłam na nogi; wyszliśmy z Mleczakami do ogródka i skończyliśmy tę przygodę, gdy Mańka zaczęła pokazywać, że coś ją ugryzło w łapkę. Była też długa rozmowa z rodzicami (przede wszystkim z mamą) rozciągnięta poza wyjazd Kochanego do miasta. Odgrzewam sobie właśnie kawałek pizzy we frajerze rozważając różne możliwości wieczorne.
___
edit 21:50 jeszcze nie chce się spać. Przed snem zapewne książka (nie skończyłam Jansson, a bardzo już ostrzę sobie zęby na Hjorth). Obejrzałam ciekawy vlog na temat problemów niektórych internetowych nauczycieli irlandzkiego z wymową (różnice w sposobie wymawiania, zbytnie zanglicyzowanie języka irlandzkiego to utrapienie, przynajmniej dla mnie; lubię uczyć się od ludzi, którzy wiedzą, co robią). Koty się pobudziły, dostały jeść i angażują się w kocie zapasy.
Czyli całkiem przyjemny piąteczek 😃 dobrego wekendu
OdpowiedzUsuń@Teatralna, w pracy krócej, potem z mężem łazimy i gadamy, więc fajno; ale te drzemki mogłabym sobie darować 😃 Dobrego dla Ciebie również.
UsuńCzyli sporo się dzieje, dobrze że jest też czas na drzemkę, pozdrowienia serdeczne 😀
OdpowiedzUsuń@Tomku, u kotów zawsze, u nas spokojniej, mniej teraz podróżujemy :) Dobrego wekendu.
UsuńDziękuję 😃😃
UsuńA ja wczoraj siedząc na tarasie nagle o Tobie zaczęłam myśleć, bo od kilku dni jakieś kocisko wielkości małej sarenki robi sobie skróty przez nasz ogród i zastanawiałam się, czy próbowałabyś go oswoić 😄😄 Czytanie blogów powoduje chyba, że zaczynamy myśleć czasami o ich autorach jak o znajomych 😉😃
OdpowiedzUsuń@Aśka, tak pojawił się w naszym życiu Ryszard. Przechodził, aż któregoś dnia się przedstawił i wypaliliśmy fajkę pokoju (tzn. zjadł kilka plastrów wołowinki, a ja patrzyłam), potem innego dnia znalazłam go w naszym łóżku, bo okno było uchylone ;)
UsuńNa pewno na podstawie tekstów tworzymy obraz osoby, która je pisze :)
Gdybym miała swój dom i pomysł na zwierzaka w nim, to może bym zaczęła robić podchody, żeby takiego oswoić. Ale tutaj nie chcę próbować, bo dom letni, w dodatku należy do rodziców, więc byłoby niefajnie oswoić coś i porzucić na czas zimy. Może kiedyś, w innym czasie, w innym miejscu 😃 Póki co niech sobie tylko przebiega tranzytem 😉😃
UsuńBiedna kiciunia, mam nadzieję, że tylko ściemniała, żeby wymusić Twoją uwagę - z tą łapką ;)
OdpowiedzUsuń@Lidia, Mania Mistrzyni Siusiania jest królową dramatu, ale tym razem chyba coś rzeczywiście ją kujnęło. W domu jeszcze trochę pokazywała na łapkę, na szczęście rano obudziła się bez żadnych przykrych następstw wydarzenia.
Usuń