Na śniadanie wczorajsza Fredowa sałatka grecka i bagietki podrasowane masłem czosnkowym (podgrzane we frajerze), plus parówki i ser halloumi, na ciepło oczywiście. Zacne, zacne. Sobota przemile przebimbana. Po śniadaniu Maniowe całusy. Do wczesnego popołudnia netowałam, zajadałam winogrona, przyglądałam się ospałym kociakom.
Fred przygotował i smażył wołowe kotlety mielone; zajrzałam na chwilę do ogródka (pielenie i podcinanie, kwadrans przyjemności; gdy tak chodziłam po ogródku, rozsłonecznionym, cieplutkim, pod błękitnym niebem, przypomniało mi się, że od wielu miesięcy nie rozstawialiśmy krzeseł i stolika, Fred nie popijał na widoku swojej yerby; dla Ryszarda to robiliśmy, bez niego jest inaczej). Telefon do mamy (njus z tego tygodnia: z grobu pradziadka i jego niewidomej siostry w Zirkwitz, zniknęły marmurowe wazony; pewnie przydały się na innym grobie jakiejś rozmodlonej rodziny; żebysz mieli parchy!); obiad; idę za winkiel kupić loda dla siebie i zimny napój dla Freda; myszowe wyjście do ogródka; w końcu przed szóstą byliśmy gotowi do wyjazdu.
Po drodze niebieska plaża (wiało):
W Lidlu niespodziewanie natknęliśmy się na Aś robiącą zakupy z siostrą (nie poznałam jej, jakby przyjaciółka na czas przyjazdu rodziny upodobniła się do jakiegoś tła z którego zazwyczaj z łatwością odstaje), chwila czatu i lecimy dalej. U Ka&Jot niespodziewanie zostaliśmy obdarowani: Ka wręczył Fredowi kamerkę do zainstalowania w domu (w celu obserwacji myszowych).
Na deser spotkania obejrzeliśmy film na Netflixie, Django (2012) Tarantino. Film długi, przeciągnęło się nam z przyjemnością. Powrót do domu o pierwszej w nocy, nad nami wyraźna trzecia kwadra.
Ach, i jeszcze dostałam linkowe puezento od Hebiusa :), którego nie zdążyłam odsłuchać z powodu zajętego przyjemnościami popołudnia.



Czyli relaks na całego, a plaża piękna i pewnie rześka - skoro wiało. Pozdrowienia!
OdpowiedzUsuń@Tomek, tak, pięknie, rześko, czyli obrazki nieco mylące. Na plaży we wsi zawiewa niestety gnijącą sałatą, którą morze wyrzuca o tej porze roku, ale na plaży, którą odwiedziliśmy wczoraj nic z tych rzeczy. Pozdrawiam:)
UsuńDobrze pachnie to Wasze jedzonko (z wyjątkiem zamordowanych zwierzątek). Kurczę, marzy mi się prywatny, osobisty kucharz!
OdpowiedzUsuńCałusy dla futer 💕💕
@FrauBe, coś się zmieniło u Ciebie w temacie żywieniowym (o te zamordowane zwierzątka pytam :)?
UsuńGotujemy z Kochanym na zmianę, mąż jest lepszym kucharzem, moim zdaniem :D
Dziękować, macham znad morza :)
Yyy... Ja tych zamordowanych zwierzątek już dawno nie jadam.
UsuńMachaniem nad morzem mnie załatwiłaś, jestem pogrążona w żałobie po niepojechaniu tam.
@FrauBe, nie tak dawno chyba. Pamiętam, że byłaś zaskoczona, gdy Kochany zamówił danie wegetariańskie (gdy widzieliśmy się 2 lata temu).
UsuńSzkoda więc, że nie pojechałaś nad morze
To tam będzie nie wiadomo jak długo (aż sam nie skasuję? założyłem konto tradycyjnie, bez zagłębiania się w regulaminy), więc sobie odsłuchasz kiedy zechcesz. U mnie akurat Samuel śpiewa w tym momencie, bo wypaliłem płytę z samymi ariami.
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, wygląda na to, że Samuel zyskał nowego fana :)
Usuń