Strony

wtorek, 2 grudnia 2025

2177. Na przetrwanie.

Ach, przeżyłam wtorek. No i spoczko. Kochany wprawdzie odwiózł mnie z rana do pracy, ale potem musiał iść do swojej, tylko trochę później, więc i później skończył. Spotkaliśmy się na domowym obiedzie dopiero po siódmej. Obejrzałam sobie ostatniego Miecia podpiekającego korzeń pietruszki, zjedliśmy (oczywiście własny obiad, nie ten korzeń pietruszki), w głośnikach Tom Waits i nie wiadomo kiedy pora wierzgnąć pod kołdrę. Wtorek nie był złym dniem, ale odczuwam kołderkową przykrótkość: nadal za daleko do świąt, za to wieczory coraz bardziej pokurczone, ledwie zdążę wypić herbatę i napisać parę słów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.