Ach, wszystko wyszło jak należy. Wiatr wzmógł się dopiero po południu; cały kraj na pomarańczowo, ale po drugiej stronie ulicy panowie uwijali się z remontem dachu aż miło (czyżby czekali z tym do sztormu? wczoraj na rusztowaniach nie było nikogo). Prąd był, ogrzewanie beło, egzaminy zostały odhaczone, przed świętami jeden strup z głowy usunięty.
Chmury na niebie biegły i coś mruczały. Kochany po czwartej nadjechał, zawinął, wycofał i już pędziliśmy do domu. Jak na możliwości organizacyjne, obiad zjedliśmy wcześnie. Mąż zadzwonił do mamy, bo dostał wiadomość, że dostarczono dwie z trzech paczek z Empiku prezentów pełne dla moi (schowałam się w sypialni, żeby nie podsłuchiwać co tam dobrego dostanę z uwagi na niebywałą grzeczność w mijającym roku; bardzo się cieszę, nie wyrosłam z tego i nie planuję). Do nas też przyszła paczka z prezentem Fredowym, rotomatem Sindelfingen.
Z innych pożyteczności, udało mi się wysłać do Organów potwierdzenie jak bardzo jestem niezamożna, w związku z czym zasługuję na członkostwo wg rozdzielnika dla biedoty. Oraz rozejrzałam się za wełną, wybrałam dwa motki, paluszek już świerzbi, ale kupię dopiero po wypłacie (w planach stoi, że takie coś będę robiła).
Sztorm ledwie nas musnął, więc doniesienia z Blackrock mnie zaszokowały: dwa dni temu wśród weekendowych opcji rozpatrywałam zajrzenie do kawiarni przy promenadzie, dzisiaj wszystko to stoi pod wodą.

Czarownicę, tudzież inną brzydką babę, widzę na tej mapie pogody 😄
OdpowiedzUsuń@Aśka, dlaczego nie chłopa? :)
UsuńNooo... jak się tak dłużej przyglądam, to może i do chłopa ta baba podobna? 🤔😉
UsuńKocia czapka wygląda interesująco.
OdpowiedzUsuń@BBM, przede wszystkim jest bardzo prosta, czyli coś dla mnie (ostatnio robiłam na drutach 10 lat temu).
Usuń