No i co ja robię o piątej rano przy laptopie? Herbatę piję. Kochany wstał o czwartej do pracy, rozbudziłam się i już nie mogłam zasnąć, myśli mnie napadły, zauważyłam błąd w komentarzu na blogu, musiałam poprawić (facepalm) i tak wylazłam z łoża. Koty oczywiście zachwycone, bo nasza aktywność zbiegła się ze szczytem ich aktywności — zabawy, jedzonko, kupy, czyli kuwet sprzątanie.
Po obejrzeniu ACH, 09 wróciłam do łóżka, żeby rozgrzebać następne książki, Szczygła na ebooku oraz Kunderę w audiobooku. Coś muszę skończyć w ten weekend, postanawiam sobie. I zasypiam. Śniłam, że przespałam cały dzień, ale obudziłam się o dziewiątej (nadal rano). Przesłuchałam ponad dwie godziny Kundery czytanego przez Barbasiewicza i powróciłam do ACH (niestety, serial miał tylko 10 odcinków).
Kochany pojawił trochę po trzeciej, zmęczony, z bólem zatok. Nic dziwnego, że po obiedzie od razu położył się spać i leżakuje, chyba już nie wstanie do kolacji. Przebimbałam resztę wieczoru, odrobinę na rozmowie z mamą, ale przede wszystkim na Szczygle. Czego by tu jeszcze nie zrobić?
A Szczygła który tytuł?
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, "Zrób sobie raj", bardzo przyjemnie się czyta :)
UsuńA tak, czytałem kiedyś.
UsuńPoranne wstawanie to masakra. Zdrowia dla Kochanego!
OdpowiedzUsuń@Tomku, kiedy się musi jest trudno.
Usuń