Dzień zaczęłam od umycia włosów, coś mi przeskoczyło w plecach przy tej okazji, na szczęście rozeszło się po kościach. Rosół domowy, niespodziewana drzemka, obiad o drugiej, wyjazd do Tcy (Kot, bazylika przed mszą, park, Markiza); przez całą niedzielę zbierało się na deszcz i w końcu się zebrało, akurat w czasie, gdy na powrót byliśmy na wsi. Ploty o szkole przy kanapeczkach wieczornych. Poirot 4.03. & 5.01 (nadal zerkam). Spokojny dzień, nadrobiałam ostatnie niedospania, pozbierałam myśli, jutro lecim dalej, bardzo dobrze :)






Ciastko w łóżku? Rozpusta! 😁
OdpowiedzUsuń@Tomku, rozpusta bardzo mnie interesuje :)
UsuńDobrze, że strzykniecie pleców rozeszło sie po kościach.
OdpowiedzUsuń