Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bloomsday. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bloomsday. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 czerwca 2025

2008. Znaleźć rytm.

Antycypując poniedziałek siedzący, rano po herbacie wyszłam na energiczny spacer. Spokój, cisza, morze plumka, tylko jedna osoba przecięła mi trasę; wróciłam przed siódmą, zdążyłam zjeść śniadanie i zrobić wszystko, co było do zrobienia.

W pracy, o dziwo, coś jednak trzeba było odhaczyć. Ale miałam też czas na dokończenie Poezji wybranej Różewicza (Wyd. Literackie, 2008) i kontynuowanie Smith.

Powrót do domu (Kochany podjeżdża błękitną strzałą), obiad (spaghetti, mąż przygotował sos), po czym ... pojechaliśmy do Drołdy na kawę w Czarnej. Fred zaparkował pod białym domkiem, więc mogliśmy przejść spokojnym krokiem przez kawałek centrum miasta. 

Powrót do domu po raz drugi; weszłam tylko na chwilę, żeby zmienić buty i na spacer nr 2 nad morze, tym razem z Kochanym.

Co u Mleczaków? Od rana do wieczora urocze:

niedziela, 16 czerwca 2024

1643. Leraksu dzień.

Szara niedziela, z biegiem godzin coraz duszniejsza. Wyturlaliśmy się z łóżka, żeby śniadać, pić dobrą kawę (w Kocie Fred kupił Indonezję o nazwie Sumatra Gayo), i zerkać na odcinek Columbo (lubię zwracać uwagę na role poboczne i sprawdzać nazwiska twarzy, które skądś znam: tym razem Grant Heslov). Po wczorajszej eskapadzie popołudniowej, dzisiaj zostałam w domu, a Fred wyjechał do Kota na spotkanie ze znajomym (wracającym do Kalisza z Wro). W czasie mężowskiej nieobecności skończyłam czytać Corneille'a (Siedmioróg, 1996).

Wyciągnęłam mamę na spacer na cmentarz. Przywitałyśmy się z paroma znajomymi (zmarłymi, oczywiście) i tym razem zaszłyśmy aż do części dla dzieci. Po powrocie gmerałam w garażu w poszukiwaniu plecaka i butów na góry. Przy okazji zerknęłam na archiwizowane tam papiery i odkryłam, że mam jeszcze jednego Coetzee'ego (Lato), oraz że dostałam książkową nagrodę za najlepszą pracę maturalną z polskiego. To ostatnie pokazuje jak dziwnie działa moja głowa. Ludzie pamiętają tematy swoich prac maturalnych, nawet, gdy były niewiele warte, tymczasem mój mózg po prostu zamyka takie rzeczy na klucz i nie chce ze mną o nich rozmawiać (książka Alison Lurie, Sprawy zagraniczne). Jeszcze lepsze było odkrycie notatek z ilustracją w tomiku Rękodzieło myślenia Heideggera. Nie pamiętam, abym pisała ten tekst, ale widzę, że to moje pismo i mój szkic. 

Kochany wrócił, gdy z rodzicami jadłam obiad na zewnątrz, i szybko nadrobił grafik dnia ;) Oczywiście, po posiłku poszliśmy na spacer robiąc kółeczko do babci Mani.

W temacie planów na nowy tydzień, znalazły się kijki (już zaczynaliśmy myśleć o kupnie nowych), poza tym w końcu potwierdzono nam rezerwację noclegu w Domu Śląskim, czyli trasa została przypieczętowana. Wiemy też, gdzie jesteśmy jutro. Jutro jesteśmy gdzie indziej. Resztę dnia poświęciłam na wylegiwanie się w zachodzącym słońcu na ławce przy furtce, rozmowy, głaskanie zwierzaków i zjedzenie kolacji. Spakowałam plecak i martwię się, że nie mam tego, co powinnam mieć. Jutro trzeba przejrzeć zawartość od nowa.

piątek, 16 czerwca 2023

1278. Praca intelektualna nie znosi pośpiechu,

drodzy moi. W każdym razie tak twierdzi dr Pierzasta i wiem, że ma rację. Przed spotkaniem bardzo się stresuję, a po spotkaniu myślę sobie: dam radę. Ale to wieczorem, od szóstej czasu polskiego. Wcześniej byłam w pracy, pokręciłam się też po mieście, zaszłam do B&B po muffinkę truskawkową, więc już znam łysego chłopaka, który do niedawna baristował w Coście, a teraz jest tutaj, prawdopodobnie na miejsce Martaszki (rzucił robotę w poniedziałek, zaczął pracować we wtorek, i słusznie; znamy tę samą menadżerkę, więc nie musimy sobie wzajemnie tłumaczyć). Po obiedzie Kochany wskoczył do łóżka i razem z kotem przespał burzowe popołudnie (padało i temperatura spadła, ale i tak nic się nie chce), a ja tymczasem, jak wspomniałam, nasiadówka seminaryjna. Później rozmawiałam z mamą (Lucjan jednak nie może mieszkać w domu, bo napiernicza się z innymi kotami; trudno, dostał ofertę, nie dał rady ze swoją osobowością, coś jak u ludzi), trochę tłumaczyłam akty urodzenia/ślubu/zgonu z rosyjskich bazgrołów ręcznych na niebazgroły angielskie (po nudnym przerzucaniu tekstu z programu do programu rozumiem 20-40%, w zależności od poziomu bazgrolenia) i ogólnie wietrzyłam umysł po stresie.

czwartek, 16 czerwca 2022

912. Awaria.

W nocy zniecierpliwiłam się przy aktualizacji komputera i zostałam za to ukarana. Mój laptop żadnym zaklęciem nie dał się rano uruchomić. Nie znam hasła administratora, więc tragedia. W związku z tym śniadanie było dziwaczne: kopytka podsmażone na maśle z tak samo przygotowanymi pieczarkami, które miały być wczoraj na obiad, do tego kulki ciasta z masłem czosnkowym. Piękny mechanizm radzenia sobie mi wyszedł: gdy coś nie wychodzi, robimy coś innego bardzo szybko. Pojechaliśmy też z Kochanym załatwić sprawę opłat za dom, payslipy na szczęście były cały czas na emilkach, więc przynajmniej z tym nie było problemu. Po wizycie w urzędzie poszliśmy do Caffè Nero, a potem na chwilę do miejskiej galerii (nie było tam nic ciekawego, chyba instalują dopiero nową wystawę). 

Dzień jest niezwykle parny, góry wiszą we mgle. 

W domu zaczęłam przygotowywać się do podróży, tymczasem Fred włączył Grechutę i rozpoczął wielkie prasowanie. Umyłam włosy i tak już do końca dnia będę łaziła w szlafroku, robiąc obiad, mierząc ubrania na podróż, czytając teksty na Fredowym lapku. Kochany zadzwonił do kumpla znającego się na awariach (Luka poradził mi, żeby najpierw zgrać pamięć i od tego zacznę; i tak nie zamierzałam brać laptopa w podróż, więc ciśnienie mi ze łba nieco zeszło, czy słusznie to się już okaże innym razem), potem wyjechał do Ka&Jot. Wprawdzie zapowiadaliśmy się razem, ale muszę pozbierać myśli z podłogi.

Z innych rzeczy: oboje mamy wrażenie, że nocą ktoś do nas wpada na szamę. Ryszard drugi raz pod rząd jest z rana głodny, a jego miseczki są nienormalnie do dna wyczyszczone. Anonimowe zwierzątko jest bardzo dyskretne i szybkie, dzisiaj uwinęło się pomiędzy pierwszą w nocy a siódmą nie budząc żadnego z nas.

środa, 16 czerwca 2021

547. Środa again.

Skończyłam pracę wcześniej — jedną z koordynatorek bolało gardło i nie chciała nas narażać na ewentualny kontakt z koroną. Po zajęciach poszłam z Theresą do B+B, koleżanka z pracy niespodziewanie zapłaciła za moje muffinki i kawę. Bardzo miłe. Następnym razem to ja stawiam (za tydzień mamy z nią ostatnie zajęcia w tym roku szkolnym).

Fred już nie spał, gdy wróciłam do domu. Dostał cytrynową muffinkę do pracy i buziaka.

Jest jakiś konflikt pomiędzy naszymi sąsiadkami, Anną i Anne. Ta pierwszami powiedziała mi, że bardzo to przeżywa i nie wie, o co chodzi. Sprawa się wyjaśni, a ja w tym czasie będę pilnowała swojego nosa.

Tymczasem nasze plany dotyczące ostatniego weekendu czerwca nabierają rumieńców. Aś ma w następny piątek po południu szczepienie i to jest jedna chmurka, która może zepsuć horyzont.

Pomimo rozgrzebanej książki Eileen, zaczęłam czytać biografię Rory Gallagher. The Man Behind the Guitar Juliana Vignolesa (Gill Books, 2021). Poza tym wieczorem kolejny odcinek MM, tym razem Death of the Hollow Man (1998). Ciągle wyskakują na mnie w tym serialu znajome mi twarze aktorów drugoplanowych i ulegam pokusie sprawdzania, skąd się wzięły w mojej głowie.

wtorek, 16 czerwca 2020

182. Kot, filiżanki, morze.

Z serii makabra: Krótko cieszyłam się z rana, że Rysio taki grzeczny, śpi obok i wcale nas nie budzi. W kuchni na podłodze leżała głowa wróbla.

Z serii mąż sam na zakupach: Fred pojechał zobaczyć, gdzie jest biuro w którym zdaję, bo nie widać go na googlu. Biuro jest. Obok zostały zakupione trzy maciupeńcie filiżanki do espresso z motywami obrazów Moneta, Tipperary Crystal. Racjonalizacje: bo ostatnie kupione w marcu są za duże do ekspresu do kawy. Poza tym jedna, Fredowa, ma już utłuczone uszko i mnie parzy w ręce, gdy mężowi podaję kawę. Poza tym była przecena.
___

W czasie spaceru pokazałam rodzicom morze. Mgła trochę chłodna, ale w słońcu przyjemnie, woda ciepła, horyzont rozmyty, jakby nie miał końca. Przeglądam ostatnie notatki, które jutro mogą się przydać.