Strony

wtorek, 2 czerwca 2020

168. Wtorek.

Na śniadanie serek ze szczypiorkiem zrobiony przez Freda i płyta Świnie MWNH (1985) na odsłuchu. Byliśmy na dużych zakupach, z których przywieźliśmy np. szpadel, żeby nie trzeba było pożyczać od Moiry. Wtorek bardzo ciepły, wyglądający tak, jakby burza czaiła się za rogiem — narzuciłam na siebie sztruksowe rybaczki i zrobiłam dziewiczy spacer po sklepach neonowym Conversom, które dostałam w styczniu :). Po powrocie Fred zrobił beszamelowy kalafiorek, a teraz (ciemne chmurki nad wsią ), nad kawami, słuchamy Toma Waitsa Rain Dogs (1985).
___
edit 00:31 — Widzisz kochanie, dobrze, że podlałem kwiatki, bo pada :D

Dopiero skończyliśmy oglądać dokument Młynarski. Piosenka finałowa (2017). Po południu byliśmy na plaży, ja w sandałkach, parno, tłum ludzi, lato. Po spacerze już nie chciało się nam używać szpadla, po prostu byliśmy, Fred godzinę rozmawiał przez telefon z siostrą, Rysio jak to Rysio, właśnie wszedł do domu i przegryzł przysmaczek. Nie śpicie?

3 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.