Słońce przesuwa się po domach naszych sąsiadów, bielizna na swoim miejscu, w głośnikach koncert Rory'ego z 1974, na patelni sześć jaj. Po siódmej zmierzamy na zachodnie wybrzeże, do hrabstwa Mayo.
Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim. Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.
Sześć jaj? Dużo.
OdpowiedzUsuńDla dwóch osób? Tak sobie ;)
UsuńMnie by wystarczyły dwa :)
UsuńPięknie się różnimy :)
Usuń