niedziela, 12 lipca 2020
208. Niedziela odpoczynkowa.
Sen po drugiej nad ranem, pobudka po ósmej (kot już siedział mi na brzuchu). Poszliśmy razem do kuchni, Rysio zjadł swój ulubiony pasztecik, poprosił o przysmaczek, wrócił do łóżka i tak mu zeszło. Jest po obiedzie, pogłaskałam go po łebku i zapytałam, czy ma zamiar przespać cały dzień. Na to się zanosi. Nasze wczorajsze outfity już wyprane, obiad zjedzony, Fred wstał później, usiłuje się obudzić kawami, ale jest jeszcze bardzo wyczerpany (oprócz wspinaczki ma za sobą osiem godzin jazdy samochodem). Oboje będziemy się dzisiaj odmóżdżać. Jestem zbyt zmęczona, by czytać, Fred też leżakuje. Mama z rana przesłała na facebooka kolejne zdjęcia z wyborów. W nowej stylizacji, w maseczce, w towarzystwie taty szła walczyć o przyszłość. Fajni ci moi rodzice.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Niestety walka o przyszłość nie bardzo się tym razem nam udała.
OdpowiedzUsuńTa walka nigdy nie jest zakończona, choć zwolennicy konserwatyzmu zawsze się łudzą, że wprowadzili właśnie ustrój "na zawsze".
Usuń