Poprawa była widoczna. Wczoraj w ciągu dnia słuchaliśmy co najwyżej The Cure, a po już północy Television Marquee Moon (1977) i jeszcze nocnych głosów zwierząt, które dobrze słychać w bezwietrznej pogodzie. Zapomniałam dodać, że kolejna książeczka dla dzieci została w Tesco zakupiona — The Thing Puttocka & Egnéusa.
W tym lepszym dniu zaś deszcz od rana, i drożdżowy placek ze śliwkami w piekarniku, i The Best of Jefferson Airplane (1996) w głośnikach. Fred wieczorem pracuje w Tallaght, ale przed wyjazdem wiesza obraz (prezent ślubny), zaczyna robić obiad i naprawia łóżko, pod którym wczoraj podstawił kilka książek (bezużyteczne lektury o cudownych lekach na raka i medycynie alternatywnej). Odkażacz w wodzie do mycia podłogi pachnie ostro jak pasta do butów, więc wietrzę domek i w związku z tym słyszę dyskusje wróbli w ogródku sąsiada. Zapakowałam Fredowi kanapki i kawałek placka. Właśnie pomachał mi na pożegnanie.
___
23:58 Znałam te odcinki Marple, Zwierciadło pęka w odłamków stos i Tajemnica rezydencji Chmineys (2010) — piąty sezon oglądałam przy okazji którejś z niedawnych wizyt w Polsce, obejrzałam jednak z przyjemnością i teraz już tylko ... szycie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.