Medytacją było prasowanie poszew i bielizny oraz mycie kuchenki uskutecznione przez słomianą wdowę (Fred wyjechał do Dublina bladym świtem). Z przyjemnością przy tym wysłuchałam wczorajszego vloga
Lisy Lansing. Cel życia — poświęciłam temu dzisiaj sporo rozważań, podzieliłam się myślami z mężem, gdy wrócił i odespał poranek. Drugi temat to wszystkie obsesje Rory'ego Gallaghera. Siedzimy i gadamy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.