Wyczerpujący emocjonalnie dzień kończy się dwoma miłymi akcentami:
- Około dziewiątej wpadła do mnie Anne przywitać rekonwalescenta, wypić herbatkę, zjeść ciastko i pogadać o wszystkim (dałam jej dwa polskie filmy z angielskimi napisami), posiedziałyśmy do po dziesiątej. Bardzo sympatyczna wizyta.
- Ryszard pierwszy raz od wieków zrobił siku do kuwety.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.