No i grzebie się, grzebie. Sztorm Ellen rano przegonił brzydkie chmury, ale wiatr nie zelżał, a po południu przyszły kolejne opady. Nie jest tak źle jak wczoraj, gdy woda spływała po drzwiach pod otworem na listy, ale wszystko przed nami. Ryszard przyszedł do kuchni i po kolacji zasiadł w świetle lampy, na laptopie Freda. To nie czas na spacery, mówi mi. Będę miała więc towarzysza. Noc ma być niespokojna.
Fred wrócił dziś po czwartej rano (zastał kota śpiącego w łóżku po jego stronie), a gdy wstał tylko dwie godziny spędziliśmy w swoim towarzystwie, bo dość szybko po południu musiał wyjechać, tym razem do Athlone. Wcześniej nastawił mi Świnie (1985), genialna płyta MWNH, ciągle nucę Czerwony deszcz. Nucę i kończę serię Marple. Szaleństwo Greenshawa (2013) jest bardzo ładnie sfotografowane, bez dużej ilości filtrów, poza tym gra w nim Fiona Shaw, niezwykle virginiowoolfowa. Zresztą ... nadal pamiętam ją z telewizyjnych Perswazji, pierwsze wrażenie zapadło mi w pamięć. Bardzo podoba mi się ta kobieta :)
___
edit 22:40 Fred dzwonił w przerwie w pracy, jutro niespodziewanie ma kolejne zlecenie, tym razem w Północnej. Poza tym, Noc i ciemność (2013), well, mieszane mam uczucia. Z jednej strony fajny zabieg, jak już się człowiek zorientuje, z drugiej, w praktyce czekałam prawie godzinę na trupa. Można było psychopatię pokazać dynamiczniej. I to tyle w temacie serialu, 23 odcinki tej panny Marple się obejrzały. Kot do mnie gada, mówi, że chce wyjść i mam coś zrobić z pogodą. Spędzę więc resztę dnia słuchając Świń, czytając o zaburzeniach dysocjacyjnych i wyłączając sztorm
Mnie Fiona Shaw kojarzy się głównie z ciotką Harry'ego Pottera :)
OdpowiedzUsuńNie oglądałam i, opierając się na fotosach z moimi ulubionymi aktorami w okropnych charakteryzacjach, nie żałuję.
Usuń