Oldbridge, lipowa alejka i ścieżka nad kanałem.
Ramparts, bo jeszcze nie chce się nam wracać do domu.
Ciepły dzień ze spacerem. Sadzenie kupionych wczoraj kwiatków, aż do zmroku, gdy przy lawendach ćmy zmieniają szychtę z trzmielami. Rysio najpierw śpiący w ogrodzie Anne, rozpoznający silnik naszego samochodu bez pudła, potem Rysio chodzący po dachach, szukający słońca za horyzontem. I pieczenie naleśników, gdy na dworze noc.







Aleja to dopiero będzie za kilka lat, jak te lipy podrosną porządnie :)
OdpowiedzUsuńCzy to nie jest niesamowite, że ktoś pomyślał, aby obsadzić aleję, choć nie może jej za swojego życia nazwać aleją? :)
UsuńNie tyle niesamowite, co zwyczajnie fajne. A lipy szybko rosną, już za jakieś 10 lat będzie tam można pospacerować w przyjemnym cieniu :)
UsuńŁadnie, zielono! Przyjemnie pospacerować!
OdpowiedzUsuńNatura podrzuciła nam ładny dzień, prawie letni, a dziś od rana deszczyk.
Usuń