Strony

piątek, 18 września 2020

276. Znowu piątek?

Dzień przebiegał z niewielkimi zmianami w stosunku do dni poprzednich. Po śniadaniu wyszłam na spacer z Fredem; razem chodzimy inaczej, wolniej :) Zapłaciłam za niedzielną jogę i zarezerwowałam kociego lekarza na czwartek. Do planów dorzucę jeszcze możliwy wyjazd na klify, pod warunkiem, że rano Fred sam da radę odkręcić pokrywę wlewu oleju silnikowego, bo podobno zaczęła mu świecić kontrolka. Nie nauczona nic a nic rozumu w kwestii filmowych biografii pisarzy po wczorajszym zakalcu z Deppem, obejrzałam dzisiaj Jane Austen żałuje (2008) i nie rozczarowałam się. Pewnie głównie dlatego, że nie miałam wygórowanych oczekiwań, ale też i film o tak wydumanym tytule poruszył całkiem interesujące kwestie. 

Z wiejskich wieści: powrócił temat borsuka-wędrowcy. Tym razem zwierzę pojawiło się zaledwie kilka metrów od naszego domu, na zielonym placyku za Judżinem, o czym poinformowała mnie wzburzona Katlin. Po pierwsze, nie wiadomo, co taki borsuk sobie myśli, poza tym kot Ryszard musi być ostrożny. Od czasu choroby Ryś ma szlaban na nocne imprezy, nie do końca jeszcze się z tym pogodził.

2 komentarze:

  1. Rzuciłem okiem na opis tego filmu o Austen. Z rzeczywistą biografią pisarki to on chyba był zgodny tylko w ogólnym zarysie (że JA była panną do śmierci).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O co chodzi w filmowych biografiach widać na przykładzie kręcenia losów postaci, które jeszcze żyją. Ważne, żeby zainspirować do przemyśleń. Za to im odleglejsza w historii jest postać, tym bardziej jej wizerunek w dziele literackim lub filmowym jest tylko interpretacją. "Marzyciel" z Deppem nie porwał mnie, bo odniosłam wrażenie, że główną jego motywacją było zagranie przez Deppa kolejnego dziwaka i żeby Winslet ubrała fajny kostium.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.