Fred właśnie wyjechał do pracy w Północnej, kończy o siódmej rano, jutro podobnie, dwie noce spędzę z Rysiem. Nie wyściubiłam nosa z domu przez cały czwartek, jeśli nie liczyć tęsknej inspekcji stanu kwiatków przed domem (astilbe w dużej części już wyłysiały, narożna lawenda ostatecznie dokonała żywota, nadal bardzo ładnie trzymają się młodociane hortensje). Od rana mam lekkie zapalenie gardła i słabo się czuję, więc piję, jem i baluję. Pogoda jest ciut cieplejsza niż w ostatnich dniach (moja strata), dom się jednak nieco wychłodził i Fred o stopień podniósł temperaturę w termostacie. Na wieczór/noc przewiduję lektury, serial i podgrzewane łóżeczko.
A jakie macie ogrzewanie? Elektryczne?
OdpowiedzUsuńJa na razie nadal nie odkręcam grzejnika w pokoju.
Gazowe, zresztą tak jak w Polsce. Mamy też awaryjne grzejniki przenośne (w tym olejowy). Kominek jest, ale nigdy nie był używany ;D
Usuń