Przez większość dnia ciemne, niskie chmury, takie, jakie czasem śnią mi się w koszmarach, wisiały nad naszym wybrzeżem, było za to dość ciepło i bezwietrznie. Potrzebny był nam świeży chleb i kawa w ziarnach, gdyż mam w domu smoka kawowego, pojechaliśmy więc do Drołdy. W Lidlu nie było ulubionej kawy Freda (Zambia), stąd mamy trzy różne paczki z Tesco do testowania, w tym ziarna Costy. Wycieczka była krótka i konkretna, wróciliśmy drogą nadbrzeżną i po zjedzeniu rosołu obejrzeliśmy głośny już reportaż TVN-u Don Stanislao. W związku z tym wiele przemyśleń, w tym i to, że taka jest hierarchia kościoła jacy jego członkowie. Mało kto faktycznie wierzy, za to wszyscy pchają się do sakramentów, bo to nawiązuje relację z wielowiekową zabobonnością narodu, a potrzeba kultu jednostki jest po prostu normą obecną w domu, w szkole, w pracy. Dziwisz, chłopak z Rawy Wyżnej, liczba ludności ok. 4 tysięcy. Uczony tego, czego uczono nas wszystkich. Żeby być skromnym. I on jest skromny.
Źle robią na emocje takie reportaże, ale z drugiej strony, warto nadstawić ucha na głos ofiar, bo jak widzimy, na odpowiedź sprawców nie ma co liczyć.
OdpowiedzUsuńGdyby narracja zależała od oprawców, byłoby nadal rżnięcie głupa trzech małpek "nic nie widziałem, nic nie słyszałem ...".
UsuńSzkoda nerwów na oglądanie takich filmów.
OdpowiedzUsuńMnie refleksje nie męczą, a obłuda mnie brzydzi. Na tyle, że od razu pragnę pewnego uporządkowania tematu i zastanawiam się, czy sama jestem w porządku.
Usuń