Strony

czwartek, 18 marca 2021

457. Rekonwalescencja po górze.

Nie mogłam wczoraj zasnąć. Nie wiem, czy to ciśnienie, czy w głowie nadal szłam, ale czułam taki niepokój, że jeszcze z dwie godziny męczyłam się w łóżku z nastrojem i mdłościami. Obudziłam się wcześnie, poczłapałam do kuchni i przegladając internet wypiłam kubek ciepłej wody. Dopiero, gdy wróciłam do łóżka i przytuliwszy się do Freda zasnęłam na godzinę, odpoczęłam za całą noc. Wstałam o dziesiątej, może nie gotowa do wielkich czynów, ale przytomna i znośnie obolała. Poza dużym praniem i krótkim wyjazdem do Lidla po kilka obiadów do przodu, nie dokonaliśmy dzisiaj niczego ważnego. Góry zasnuły się chmurami. Pewnie maintenance.

Podczas naszej wczorajszej nieobecności przepięknie mi rozkwitły pierwsze pełnokwiatowe narcyzy, kremowe Bridal Crown. Pipity nadal zbierają się w sobie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.