Piękna taka pobudka, ósma, za oknem szaro i drobniutki, wiosenny deszcz, wyskoczyłam z wyrka, zrobiłam herbatę, zjadłam śniadanie odprowadzając wzrokiem kogoś pod parasolem, rozłożyłam matę do jogi na półtoragodzinne spotkanie na zoomie. Prawie nie odczułam tego, że w nocy zmienił się czas na letni. Alison wspomniała o rozpoczynającym się dziś w Indiach święcie Holi.
Deszcz padał całą niedzielę. Zaniosłam Annie sałatkę do spróbowania (ma szczepienie w nadchodzącym tygodniu, co mnie bardzo cieszy). Fred zrobił żurek na obiad, potem poleżakowaliśmy sobie poobiednio. Obejrzałam do końca pierwszy sezon Czarnej żmii (odcinek o zarazie aktualny, szczególnie motłoch w sądzie, który kwiczał w podnieceniu za każdym razem, gdy oskarżyciel podnosił głos). Kotu zmiany czasu nie wytłumaczę, wrócił po jedenastej wieczorem, wcale nie spóźniony ;) Małżonek daje mu właśnie kolację nucąc motyw przewodni z Bajek z mchu i paproci.
No i fajnie jest!
OdpowiedzUsuńMotyw z Bajek... hmmm... Oglądalem przecież nie raz, a zanucić bym, nie potrafił :D
OdpowiedzUsuńNa YouTUBE pojawił się film z zeszłorocznego koncertu JJO w Hiszpanii:
Jakub Józef Orliński sings arias by Purcell, Handel & more – Festival d'Aix en Provence 2020
https://youtu.be/UDCYlcizASI
Podrzucam gdybyś miała ochotę obejrzeć
Dzięki, na razie nadrabiam Stabat Vivaldiego. Piękny dzień się dziś zapowiada :) A Fred nuci często, ze słowami, co nadal mnie zaskakuje.
Usuń