Sztormowy wiatr, który wczoraj bawił się karmnikiem dla ptaków, rozłączył mi na chwilę internet w czasie pracy, a w nocy turlał po ogródku puste wiaderko po farbie, nieco tylko zelżał.
Kocham Cię, moje szczęście, drze się Fred przez otwarte okno samochodu, gdy odjeżdża do pracy, żeby za chwilę zadzwonić do drzwi, bo jego plecak został w domu. Po wyjeździe męża wzięłam do obczytania na szybkie cyk Mistrza. Absolutnie, zbiór kilku wspomnień o Młynarskim (2017). Gdy mi Fred zadzwonił, że on u siebie zaraz zaczyna, właśnie kończyłam tę niewymagającą, błyskawiczną lekturę.
W ciągu dnia słuchałam i obejrzałam kilka rzeczy. Karolina Żebrowska opowiadała mi o tym jak w XIX wieku kobiety radziły sobie z menstruacją, a gdy prasowałam Poirot rozwiązał kolejną zagadkę w drugim odcinku trzynastego sezonu pt. Wielkia czwórka (2013). Dzień wolny od pracy zawodowej. Fajnie jest wrócić. Na wieczór rozsiadłam się do filmu, ale w efekcie niczego nie wybrałam. Mycie zębów i spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.