Strony

środa, 17 marca 2021

456. Patryk na Slieve Foy.

Z rana Fred zerwał się przed budzikiem — gdy wybrnęłam z łóżka mąż krzątał się w kuchni i był, jakby to powiedziała babcia Mania, na poszykusiu. Spodnie na tyłku, jak rzadko o tej porze, a jego właściciel robił nam kanapki i cytował Brzechwę (coś o kaczce i tasiemce). Rozmawialiśmy też o tym z iloma pingwinami musielibyśmy walczyć (na łebka), gdyby wszystkie osobniki z Antarktydy napadły na Irlandię. Po śniadaniu, po dziesiątej, przy dźwiękach piosenek Vana Morrisona pojechaliśmy do Carlingford, do Aś, która uraczyła nas trunkami niealkoholowymi, następnie zapakowała się z nami do autka. Udaliśmy się w kierunku Windy Gap, gdzie leży Długa Kobieta. Samochód został na parkingu, a nasza trójka przeszła grzbiety gór do głównego szczytu, a potem zeszła przez przygodne błotko, łąki, zagrody i wieczorne miasto aż do domu przyjaciółki.







Gdy przed ósmą Fred z Aś pojechali sprowadzić nasz samochód z górskiego parkingu, połączyłam się na chwilę z rodzicami. Miła wiadomość — w ostatnim badaniu histo u Niuni nie wykryto nic podejrzanego. 

Aś nas jeszcze nakarmiła sałatką z kurczakiem i po dłuższym zamulaniu trzeba nam było w drogę, z Davidem B. bo tak łatwiej. Matko nóg nie czuję!

2 komentarze:

  1. Strasznie brzydko wyglądają te tak pomazane owce. psują krajobraz. Już by je mogli całe zabarwiać na dany kolor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawe, bo mnie z kolei te łaty bardzo się podobają, choć początkowo na szlaku nie rozpoznałam owiec. Mój mózg przez kilka minut uznawał, że to są wielkie, łaciate bele słomy :D

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.