Strony

środa, 24 marca 2021

463. Drobny, popołudniowy deszcz.

W pracy robię równania kwadratowe i się tym cieszę, kto by pomyślał. Gdy skończyłam swoją zmianę, rozpadało się za oknem, tak jak to kot wieszczył od rana. Kotu warto wierzyć, nawet, gdy początek dnia jest bezchmurny i rozśpiewany (świt wstaje już naprawdę wcześnie).

Fred wrócił z pracy w nocy, później niż oczekiwał. To było najprawdopodobniej jego ostatnie zlecenie w marcu, ponieważ dzisiaj anulowano mu jutrzejsze, a nowych propozycji na razie brak. Do świąt będzie więc siedział w domu ze swoją ulubioną żoną. Tymczasem po obiedzie Kochany poszedł odpocząć, a ja obejrzałam przedostatni odcinek Poirota, The Labours of Hercules (2013).

Po odpoczynku i kawie razem obejrzeliśmy Allena, bo gdy nie bardzo wiemy, na co filomowo mamy ochotę, Allen jest bardzo poręczny. Złote czasy radia (1987) sprawiły mi dużą przyjemność, sentymentalne, inteligentne kino z naprawdę dobrą Mią Farrow. Poza tym od kilku dni chodzi za mną piosenka All the Madmen Bowiego, więc w ciągu dnia wysłuchałam jej kilkakrotnie, razem z całą płytą z 1970 roku.

'Cause I'd rather stay here / With all the madmen / Than perish with the sad men roaming free / And I'd rather play here / With all the madmen / For I'm quite content they're all as sane as me.

Jeszcze wczoraj wieczorem Norbert napisał do mnie krótko, że on i Andrzej złapali covida. Mieliśmy dzisiaj pogadać, ale wiem tyle, że oboje czują się źle i nie ma sensu tego drążyć.

2 komentarze:

  1. Pamiętam tytuł tego filmu Allena i że oglądałem, ale nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak bywa. Mnie się sceny z filmów Allena czasami mylą, bo faktycznie wiele jego filmów bazuje na podobnym pomyśle.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.