W zasadzie bez powodu, bo praca jak praca. Większość dnia mży, w takim kapuśniaczku rudy cwaniak odprowadził mnie na autobus, pomimo tego, że raz zawróciłam go z drogi. W pracy wybyłam na kilkanaście minut do ulubionej ostatnio kawiarni, też w drobnym deszczyku. Pogoda nie jest najgorsza, temperatura nawet znośna, narcyz Bridal Crown pączki wystawia na świat. Zaraz po wejściu do domu włączyłam live webinar SWPS-u o ośrodku w Gostyninie (chyba żeby sobie podnieść klapnięte ciśnienie) i nakarmiłam rudego, który spał, bo jak wiadomo czas się dzięki temu nie dłuży. Kochany pojawił się w domu chwilę po mnie. Obiad. I zalegam(y). Wróciłam do duolingo, Fred nastawił do słuchania polskie klasyki (Republika, Perfekt), serfuje po sieci i pokazuje mi płaszcz idealny. Ziew. Oboje jesteśmy zmęczeni, spane będzie wcześnie.
Oj, moja zmęczona Żono, mąż Twój nastawił Obywatela G.C., Perfect, a na dodatek Homo Twist - DEMONOLOGIC.
OdpowiedzUsuńA żona kiwała się do tego cała. I teraz już wiadomo ... szatan.
UsuńWebinar faktycznie pobudzający. Polska to jest jednak wschód, dzika Azja, a nie Europa.
OdpowiedzUsuńSą elementy, które we wschodzie się mi podobają, niestety niejednokrotnie plusy dodatnie nie przeważają plusów ujemnych ;)
Usuń