Na początku była ciemność.
Jaki śmieszny jest ten nasz łoś. Pojawił się pod samochodem przy wystawionych walizkach i dał się z łaski pogłaskać. Uważaj na siebie mały grubasie.
Kupić ci te perfumy? To ci kupię. Armani Thé Ylang, takie coś zakupione na lotnisku mam od Freda. Teraz czekamy, tłum się zagęszcza.
No to wio.
Spokojnego powrotu.
OdpowiedzUsuńDziękuję.
Usuń