Strony

czwartek, 7 lipca 2022

933. Bąble, kosiarka, ogród, upał.

Śliczny dzień, oboje mieliśmy wolne, pojechaliśmy z Kochanym na zakupy, potem do lawendowego ogrodu, na kawę i ciasto jabłkowo-malinowe z kruszonką i lodami.



Po obiedzie (upiekłam steki) pokręciliśmy się oboje po ogrodzie, wycinałam badyle, Fred usiłował odczarować zepsutą kosiarkę. Stanęło na tym, że po rozmowie z Anną znalazł się potencjalny kosiarkowy naprawiacz i przy okazji właściciel brudnego Jacka Russella, który nas odwiedza. Mąż już gościa nie lubi w związku z tym, ale zobaczymy jak się sprawy biznesowe rozwiną (Pad przyszedł faktycznie późnym wieczorem, obejrzał sprzęt, orzekł, że nie ma części i spróbuje coś skołować, a jak nie skołuje, to niedobrze). Porozmawialiśmy też z Katlin o tym i owym, poskarżyliśmy się na kota, który stał się nieprzewidywalny. Zachodzące słońce opalało mi ramiona, trochę się zaczerwieniłam na kończynach górnych, jakbym była na plaży w Pucku albo innej Ustce. 

Bąble na stopach trzymają się dzielnie, nie pękły podczas dzisiejszego spraceru, wielkie więc perspektywy przede mną.

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. W jakim celu miałabym to robić?

      Usuń
    2. A po co czekać żeby same pękły?

      Usuń
    3. Limfa wchłania się już po kilku godzinach, a przebijając bąble nie dość, że wydłużamy gojenie, to jeszcze możemy zafundować sobie zakażenie. Zabezpieczam bąble przed pęknięciem i czekam.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.